Witaj Pilocie!

                       FS2004, FSX, IL-2, Battle of Britain, Condor, Lock On, Knights of the Sky ...

       

    jeśli lubisz symulatory lotnicze ...   

 

NEWS

Strona główna
Archiwum news

Forum

Chat

SZKOŁA PILOTA

Tytułem wstępu

Podstawy

Zarządzanie silnikiem w simach

Starty i lądowania

Figury powietrzne

Nawigacja

Pogoda

Porady

TESTY SPRZĘTU

Joysticki

Wolanty

Przepustnice

Track IR

Inne

Polityka oceny

HISTORIA
II Wojna Światowa:

ZSRR

III Rzesza

Inne Państwa

REPORTAŻE

Radom 2002

Orlik Symulator

Góraszka 2003

Sinsheim

Radom 2003

Góraszka 2004

ILA2004

Góraszka 2005

Góraszka 2006

Góraszka 2007

Radom 2007

INNE

Opowiadanka

Malarstwo lotnicze

Fotki :)

Ankieta

Linki: ciekawe strony

GRY

Forgotten Noobs hot!

Balkans on Fire!

STATYSTYKI

Chcesz skomentować działalność strony? Wpisz się do Księgi:

Księga Gości

 


Strona uzyskała pierwsze miejsce w konkursie PODIUM, na najlepszą witrynę onet.pl /Edycja 64/ + nominację


Stronę najlepiej oglądać w Internet Ex. w roz. 1024x768 i na pełnym ekranie (klawisz F 11).


  

Jeśli podoba Ci się zawartość serwisu, a chciałbyś by się dalej rozwijał to wesprzyj dobrowolnie naszą działalność :)

KONTAKT

Twórcy serwisu

Zamów bezpłatną

 prenumeratę:

 

black_cross.gif (854 bytes) ... z przemyśleń Elwooda ... black_cross.gif (854 bytes)

he343.jpg (11468 bytes)

... A w ogóle to ruscy byli zajebiści, tak sobie myślę, no bo taki na przykład Jaczek. Masowo klepany podstawowy myśliwiec frontowy. Wydawać by się mogło, że jego obsługa nie powinna sprawiać żadnego problemu, biorąc pod uwagę jego powszechność. Okazuje się jednak, że nie do końca. Piszę to dlatego, że uważam to za istotne, a ani YoYo ani Schmeiss nie napisali o tym. Chodzi mi o płat w Jaczku, a ściślej o jego konstrukcję. Nie chodzi o to że był gówniany, że się rozpadał w nurkowaniu bo nie wytrzymywał podciśnienia, że jego drewniane pokrycie, a raczej technologia jego wytwarzania, przerastała częstokroć możliwości sowieckich stolarzy. Chodzi mi o to, że ten płat miał taką ciekawą właściwość, że nie dzielił się. On był po prostu w całości, nie dzielił się na centropłat i skrzydła. Efekt tego był taki, że po uszkodzeniu jego konstrukcji gdzieś na lotnisku, np. przy kolizji, aby cokolwiek poważnego zrobić z dźwigarem, trzeba było wymontować cały płat. Na lotnisku ok., nie ma problemu, dźwig bramowy i można się bawić, tylko że na wojnie rzadko kiedy był na to czas, a na lotniskach polowych raczej rzadko bywał tak poważny sprzęt jak dźwig bramowy do samolotów. Dlatego też naprawy Jaków to był koszmar senny mechaników, którzy musieli siłami ludzkich (wielu) rąk wymontowywać z kadłuba cały płat, od końcówki do końcówki. To jest jednak jeszcze pikuś. Wymontować i zamontować jakoś w końcu można. Tylko że nie trzeba być specjalnie mocno zorientowanym w temacie mechaniki lotu i aerodynamiki, by domyślić się, że taki płat po zamontowaniu raczej nie był „zapięty” tak jak powinien, czyli idealnie w osi kadłuba. Stąd właśnie głównie bierze się słynna cecha Jaków, czyli „każdy jest inny”. To głównie dlatego jeden egzemplarz w tym samym pułku świetnie skręcał, ale tylko w lewo, a inny miał takie opory interferencyjne że nie mógł dogonić własnego klucza. Kwestia jakości pokrycia i gównianego wykonania oczywiście też miała tu istotne znaczenie, ale nie aż tak drastyczne. Inną typową cechą Jaczków (a, tak piszę bo mi się akurat przypomniało, LOL) było to że pierwsze serie były wszystkie cabrio. A to dlatego że ruscy nie mieli dobrej technologii produkcji pleksi na osłony kabin, i ta ich wersja miała te wadę że na słońcu bardzo szybko matowiała, do tego stopnia że stawała się nieprzezroczysta. I dlatego piloci po prostu zrzucali osłony, żeby w ogóle coś widzieć. To samo zresztą było w pierwszych LaGG. Co innego Włosi i ich Saetta (Macchi M.C.200). U nich po prostu jak to u Włochów nie mogło być normalnie, i dlatego skądinąd nowoczesny samolot trzeba było nieco uwstecznić w osiągach (opory indukowane) odkrytą kabiną, bo paru ważniaków u nich uznało że to im powoduje dyskomfort (powaga!)... LOL, oni są cudowni, mam takich paru w pracy. Nie kumam, jak oni mogli prowadzić wojnę? Chociaż skądinąd była taka jednostka, Corpo di Spedizione Italiano, która właśnie na M.C. 200 spuściła prawie dziewięćdziesiąt ruskich samolotów, tracąc piętnaście swoich i dziewięciu pilotów na froncie wschodnim. Zresztą wątek włoski też podlega pod KG 200, tak BTW, bo oni tam używali tych piętrowych S.M. 82 Canguru, skądinąd bardzo ciekawy samolot, nawet RAF używał zdobycznych jeszcze w 1947 roku. A w ogóle to w najbliższej przyszłości trzeba będzie coś skrobnąć o Piaggio P.108 (na takim samolocie zginął Bruno Mussolini, jedyny oficjalny syn tego oszołoma), bardzo udanej i ciekawej moim zdaniem konstrukcji, a zupełnie zapomnianej (moja ulubiona wersja miała działo bezodrzutowe 102 mm, ja wiem że na B-25 założyli haubicę 105 mm, tylko że jej wpływ na konstrukcję był co najmniej wyraźnie zauważalny, więc to żadna rewelacja. To tak jak Jaczek z armatą 45mm, gdzie każdy strzał wiązał się z ryzykiem znalezienia się na świeżym powietrzu. A ten P.108 bezproblemowo, a o to chodzi. To że go nigdy nie użyto bojowo, to inna sprawa). Ale się rozpisałem, LOL, ale z drugiej strony kto dziś jeszcze pamięta że i my mieliśmy włoski epizod w postaci wodnosamolotu Cant Z.501, posiadacza 16 (!) światowych rekordów, m.in. prędkości, pułapu i udźwigu, pozostającego w linii do końca lat pięćdziesiątych, którego trzy egzemplarze zamówiliśmy tuż przed wybuchem wojny dla wzmocnienia Morskiego Dywizjonu Lotniczego w Pucku, używającego Lublinów R-XIIIter, a samoloty te Włosi przetrzymywali bo ich niemieccy koledzy nie wyrażali zainteresowania pomyślnym sfinalizowaniem zapłaconej już transakcji wiedząc że zaraz będzie wojna; ostatecznie podczas lotu próbnego Airone jeden z tych samolotów został po prostu porwany przez pilota, członka polskiej misji wojskowej dokonującej zakupu, i przetransportowany lotem do kraju. Niestety bez uzbrojenia i wyposażenia, a był już 27 sierpnia. Samolot ten ewakuowany z Zatoki błąkał się później po jeziorach Kujaw i Mazowsza unikając niemieckich pocisków, ale ostatecznie dopadły go Stukasy zakotwiczonego na jeziorze. Nawet ostatnio wyłowiono jeden z jego trzech silników, i można go będzie oglądać w Krakau w muzeum (o ile czegoś nie popieprzyłem). Poza tym samolot ten najbardziej jest znany chyba z tego, że jak wieziono nim angielskich jeńców, tj. pilotów Beaufightera z Malty spuszczonego przez BeeFa, to ci angole porwali ten samolot razem z całą jego pięcioosobową załogą która jak się później okazało miała wszystko w dupie, z wojną na czele, a leciała w ogóle na urlop i miała pełno gorzały i żarcia z przemytu (na urlop się leci, a co?), i jak oni wodowali na redzie portu La Valetta i podpłynął do nich cokolwiek zdziwiony i zaniepokojony angielski trałowiec, to nie było komu otworzyć drzwi, bo wszyscy ewrybody nawaleni jak świnie leżeli na podłodze półżywi. Jest to zresztą jedyny znany przypadek porwania samolotu przez jeńców. A w ogóle to dlaczego Schmeiss się tłumaczysz z obecności swastyki na waszej stronie? Polskie samoloty też nosiły swastyki, tyle że podczas zwalczania wysiewu czerwonej zarazy podczas wojny polsko-bolszewickiej, i co z tego? To miał być symbol szczęścia, powodzenia. To że kojarzy się przeważnie z faszystami, no cóż; swastyka jest starożytnym symbolem szczęścia w religiach hinduistycznych bliskiego wschodu, skąd trafił on do Cesarstwa Rzymskiego a potem do ery nowożytnej. To że sobie ją przywłaszczyli faszyści na znak firmowy, to inna sprawa.

he343-8.gif (21190 bytes)

 He 343

Przy okazji, jak już poruszamy temat rzeczy znanych ale ciut zapomnianych, to był sobie taki samolot pod tytułem He 343, i właściwie to był to taki trochę przerośnięty znany i lubiany Arado Ar 234, tyle że czterosilnikowy (czyli ściślej mówiąc Arado Ar 234C). Samolot ten przygotowywano pod kątem programu Amerikabomber, czyli STRABO (Strategischebomber). Nazwa tłumaczy chyba wszystko, więc się nie będę produkował, za to garść faktów; samolot powstał w 1943 roku na zlecenie RLM, w czerwcu rok później już go w Goettingen dmuchano w tunelu, a chwilę potem miały się odbyć loty próbne. Nie odbyły się, bo szybciej przylecieli wizjonerzy z 8 Armii Powietrznej USAAF i zmienili nieco krajobraz okolicy; w czasie tych szeroko zakrojonych prac ziemnych jedyny prototyp znalazł się zbyt głęboko pod zburzoną fabryką w zbyt wielu częściach, by warto było go szukać. Samolot miał być dwumiejscowy, całkowicie metalowy. Cztery turboodkurzacze Hirth (właściwie Heinkel –Hirth, bo za kasę wydojoną od Udeta przy okazji programu He 280 chłopcy wykupili fabrykę Hirth`a na własność) He S11A po 13 kN każdy. Ciekawostka, rosół do nich był tylko w kadłubie. Projektowano wersję myśliwską i bombową (specjalnie przygotowana pod bombę Fritz-X albo nóweczkę S.C.2000, ale tak czy inaczej samolot nie był udany, bo obliczeniowo nie byłby w stanie wrócić z powrotem znad USA do baz we Francji. Z których zresztą startowały w ramach tego samego projektu Junkersy Ju 290, z których jeden doleciał do Nowego Jorku i zawrócił do bazy. Był to czerwiec 1944, a ten program to jest jako wyjaśnienie dlaczego angole poświęcili życie dwóch pełnych obsad komandosów SAS którzy ze Skitten w Szkocji przez Szetlandy po 800 kilometrowym locie na holu (!) w Horsach ciągniętych przez Halifaxy lecieli do Norwegii rozpieprzyć niemiecką siłownię w Vemork (było tam laboratorium produkujące tzw. ciężką wodę na potrzeby niemieckiego programu nuklearnego) a potem mieli 300 kilometrów z buta spierdalać przed oddziałami SS (nieco zdenerwowanymi zaistniałą sytuacją) do Szwecji. Do dziś zresztą nie rozumiem jak to możliwe by Niemcy mieli tylko jedno takie lab, i by mimo ochrony SS mogło dojść później do jego zniszczenia. O ile bowiem operacja ta przyniosła angolom 100% strat, to skutecznie powtórzono ją później ale już przy pomocy glebotłuków. Straty tym razem też były zresztą kosmiczne. A w ogóle to czy ktoś kiedyś przyzna się, po co tak naprawdę te Ju 290 latały z Niemiec do Chin (tzw. operacja mandżurska, 1944 rok), i co one tam zawiozły? Co za kicha, to lepszy film niż niemiecka stacja badawcza na Grenlandii na którą mieli ostatecznie uciec wysocy dygnitarze III Rzeszy w razie draki, która zresztą nastąpiła, ale ostatecznie za pomocą okrętów podwodnych zdecydowano się na bardziej przyjemny klimat Ameryki Południowej. Choć okazało się, że niektórych Żydki stamtąd potem wyciągnęli, a ich prochy rozrzucili po morzu... ale to już inna bajka. A co do tej Grenlandii, to przypomniał mi się fajny numer, bo szkopki mieli tam stację dalekiego nasłuchu i meteo, i jak tam był jakiś problem i trzeba było ewakuować jej odciętą od świata załogę. Stacja ta służyła jako radar pogodowy dla oceanicznych lotów patrolowych Luftwaffe, i była bardzo ważna, i jak wysłano z odsieczą Fw 200 pełnego zapasów, to ten Condor się przy lądowaniu zakopał i złamał goleń (czyli jak zwykle, bo to przecież była normalka w tych maszynach), i wysłano drugi, z częściami do tego pierwszego. A pamiętajmy że to było na lodowcu na Grenlandii, a Goretexu jeszcze nie produkowano. Ale ostatecznie naprawili tego pierwszego FockeWulfa, zabrali towar i wszystko dobrze się skończyło. Fajną minę musieli mieć ci Niemcy w tej stacji, jak pierwszy przysłany Condor zatoczył nad nimi koło i odleciał, bo nie miał gdzie wylądować. Następny był dopiero za tydzień, i w dodatku się zapadł... LOL. I jeszcze chciałem powiedzieć że kabina pilota w He 176- rewelacja.

he-176.jpg (20732 bytes) He 176 V1 (projekt)

Zero zegarów, nic, koleś leżał w kabinie, a nad czołem miał szybę-lusterko, w którym odbijały się zegary umieszczone po jego bokach. Widoczność z kabiny jak w Sturmowiku no cockpit. Zresztą podobnie jak w DFS 346, który ostatecznie oblatali już ruscy, a wyników tych prób nigdy nie ujawnili. A szkoda; był to samolot rakietowy podobny koncepcją do F-104 Starfighter. W roku 1944 policzono jego teoretyczne możliwości na 2280 km/h a pułap na 30 km. LOL. Ciekawostka,  osłona kabiny była dwuwarstwowa i wypełniona ciepłym powietrzem, a pilot w razie draki był odstrzeliwany od kadłuba razem z kabiną. Jak w B-52 np. I nawet sprawdził się ten system, bo gdy ruscy odpalali podwieszonego pod Tu-4 J niemieckiego niewolnika Wofganga Zeisse w tym cudeńku, to coś tam nie zagrało i wspomniany wyżej delikwent przetestował ten system w praktyce. Samolot ten zresztą zdobyli tak naprawdę jankesi, ale go nie zabrali na czas, a jak po niego wrócili ze sprzętem to na miejscu gdzie stał walały się już tylko puste butelki i stara kufajka oparta o śmierdzące gumofilce. Heh, dali dupy w trzeciej rundzie, nie ma co, niech ich drzwi ścisną. Zresztą podobnie zrobili z B-2 Spirit, bo Go 229 powstała już pięćdziesiąt lat wcześniej, i dla ówczesnych radarów też była niewidzialna.

go229.jpg (10560 bytes) Go 229

Amerykanie testowali po wojnie niemieckie systemy radarowe na niezdobytych czyli nieuszkodzonych odcinkach frontu, np. w Holandii, obsadzone przez niemieckie obsługi w pasiakach, i byli nieprzyjemnie zaskoczeni. Zresztą, o konstrukcjach Goeppingena, Lippischa, Jacobsa, Voighta czy Lorentza nie piszę bo jestem na to za króciutki, a wspomniany samolot braci Horten to przy tamtych zupełnie normalna, klasyczna wręcz konstrukcja. No dobra, a o He 280 machnie się cos osobno, bo to naprawdę ciekawa sprawa i kamień milowy lotnictwa. Korzystając z okazji chciałem pozdrowić mamę, tatę, ciocię, YoYo, Schmeissa i Doktora (odezwałbyś się wreszcie luju!). Naraziczku. Elwood OUT.

Autorem tekstu jest   :  Elwood

 

SCREENSHOTS

Screenshots IL2

Arty (screeny)

   SEKCJA SYMULATORÓW

FS2004 / FS X

Flight Simulator 2004

Flight Simulator X

Recenzje - add ons

Downloads

Linki

RISE OF FLIGHT

Recenzja RoF: part 1

Recenzja RoF: part 2

Screenshots

Samoloty-addon's

Multiplayer

Linki

TAKE ON HELI.

Take on Helicopters

Recenzja

Opisy - add ons

Multiplayer

Linki

LOCK ON, DCS

Spojrzenie na LO

Porady

Linki


Flaming Cliffs

DCS: Black Shark

DCS: A-10C

CONDOR

Recenzja Condora

Linki

FALCON 4: AF

Recenzja

Dodatki - add ons

BOB II: WoV

Recenzja BoB 2

IL- 2: COD

Zarys symulatora

Recenzja

Multiplayer

Linki

WINGS OF PREY

Opis gry

Recenzja

Przydatne linki

SERIA IL-2

IL-2 Sturmovik

Forgotten Battles

Ace Expansion Pack

Pacific Fighters


Downloads

Multiplayer

Porady i Tracki

Patche

Hyperlobby

Linki

IL-2 w detalach (foto)


The last days

TARGETWARE

War over Poland'39

Download

Forum

Linki

LONGBOW

Recenzja Janes: L2

JANES F/A-18

Opis symulatora

Linki

                 REKLAMA

 

 

Copyright © 2001-2009 YoYo. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Wykorzystywanie artykułów, cytatów i zamieszczanie zdjęć z tej strony bez zgody autora jest zabronione