|
Republic P-47 Thunderbolt

Miss
Gracja, czyli P-47 Thundebolt, to temat
rzeka, więc ja pokrótce a resztę jak
zwykle albo sami wiecie lepiej ode mnie
albo zapraszam do poważniejszych
wydawnictw. No bo co ja mam napisać chcąc
uniknąć zanudzania o samolocie, który
został wyprodukowany w największej ilości
jednego typu w całej historii
lotnictwa, czyli P-47D którego powstało
12602 sztuki? Wiecie ile to jest? To
dobrze ponad połowa wszystkich razem Fw
190 we wszystkich odmianach i mutacjach
jakie kiedykolwiek wyprodukowano, a których
było podobno 20051 (oraz 67 egzemplarzy
Ta 152 łącznie z tymi w budowie). Nie
chwalę tu jakości wyrobów Kurta Tanka,
do pokonania których potrzeba było aż
tylu maszyn aliantów (poza Foką i
Mietkiem nie było żadnych liczących
się myśliwców państw Osi w Europie).
Chcę tylko dać jasno do zrozumienia,
jak gigantycznym potencjałem przemysłowym
dysponowały Stany, i jaką moc miał
ten przemysł gdy się już rozkręcił.
Zanim Ben Afleck rozgromił japońskie
lotnictwo atakujące Pearl Harbor, w USA
uważnie już analizowano wieści
dochodzące z walczącej Europy. Na
podstawie wyciągniętych wniosków, z
których wynikało m.in. że walki
powietrzne toczą się tam na pułapach
przekraczających 5000m, a czego dotąd
amerykańska doktryna wojenna nie
przewidziała (P-36, P-39, P-40),
zmieniono nieco wymagania dla nowych typów
samolotów, toteż nowy konkurs na
samolot miał już całkowicie inne założenia.
I był sobie taki facet, który ze swoją
firmą w tym konkursie wziął udział.
Nazywał się Alexander Seversky. Właściwie
to Aleksander Nikołajewicz Prokofiew de
Sewierski, ale po co tak
pretensjonalnie? Ciekawa postać, więc
może naszym młodszym kolegom nakreślę
w paru zdaniach: w wieku 14 lat w 1908
roku kolo wstępuje do carskiej akademii
marynarki wojennej. Zostaje w 1914
pilotem w lotnictwie floty i kończy
akademię jako inżynier i porucznik.
Wybucha Pierwsza Wojna, w 1915 roku na własną
prośbę wysłany na front bo wtedy
jeszcze Rosja była jego ojczyzną.
Przydzielony do lotnictwa bombowego
Floty Bałtyckiej. W pierwszej misji
atakując niemiecki niszczyciel zostaje
zestrzelony, samolot zostaje poważnie
uszkodzony i nie może wykonać
awaryjnego zrzutu bomb przed wodowaniem
(na skok nie ma szans bo spadochrony były
wtedy jeszcze niemodne). Bomby oczywiście
eksplodują przy zderzeniu z wodą,
obserwator-strzelec ginie na miejscu, ciężko
rannego Sewierskiego wyławiają
marynarze. Trafia w stanie ciężkim do
najbliższego szpitala, ponieważ były
to nieco inne czasy trafia do szpitala
rosyjskiego. Amputacja nogi tuż pod
kolanem, roczna rekonwalescencja,
proteza. Zakaz lotów. Sewierski w 1916
po kolejnym odrzuconym podaniu o powrót
do służby porywa na cywilnych pokazach
samolot i daje pokaz akrobacji.
Aresztowany po lądowaniu po złożeniu
wyjaśnień (chciał zwrócić na siebie
uwagę że może wrócić do walki wobec
oporu bezdusznej biurokracji) trafia do
więzienia, gdzie jednak ma otwartą celę
i sympatię wszystkich. 16 czerwca 1916
roku o sprawie dowiaduje się sam car.
Sewierski zostaje natychmiast uwolniony,
dostaje przydział do wybranej przez
siebie jednostki. Wybiera myśliwców.
Po trzech dniach od przybycia i w
trakcie przeszkalania odnosi pierwsze
zwycięstwo powietrzne, wkrótce jeszcze
trzy. Do wybuchu rewolucji w 57 lotach
bojowych odnosi 13 zwycięstw
powietrznych i zostaje największym asem
lotnictwa morskiego całej wojny.
Wybucha rewolucja, robi się burdel.
Bolszewicy wysyłają go do Nowego Jorku
gdzie dowiaduje się od attache że ma
szpiegować amerykańskie rozwiązania
konstrukcyjne w samolotach na rzecz
zwycięstwa światowego proletariatu.
Sewierski ma w dupie proletariat i
syfilisiarza Lenina który doprowadził
jego ojczyznę do ruiny. Po upadku rządu
Kiereńskiego, kiedy ostatnie nadzieje
na normalność w Rosji upadły i wybuchła
rewolucja komunistów, Sewierski wie że
nie ma już dokąd wracać. Ucieka z
placówki i ukrywa się. Od 1921 roku
jest związany z lotnictwem USA, m.in.
koordynuje słynną wyprawę Mitchella
mającą na celu pokazanie twardogłowym
admirałom jak kruchą potęgą są ich
pancerniki wobec coraz nowocześniejszego
lotnictwa. W ciągu ośmiu kolejnych lat
Sewierski uzyskuje w Stanach około 360
patentów na rozwiązania techniczne w
samolotach. Nie mówi się o tym, ale
jest powszechnie znaną szarą eminencją
większości uznanych biur
konstrukcyjnych amerykańskiego przemysłu
lotniczego. W 1923 roku konstruuje
pierwszy na świecie stabilizowany żyroskopowo
celownik bombowy. To tylko fucha, bo w
tym czasie jest jednym z prowadzących
inżynierów programu pierwszych na świecie
eksperymentalnych lotów z tankowaniem w
powietrzu. W 1923 roku zakłada małą
manufakturę gdzie produkuje
opatentowane przez siebie części i
przyrządy pokładowe. Firma nie
wytrzymuje krachu na giełdzie w 1929
roku i bankrutuje. Jednak w lutym 1931
roku Sewierski poznaje amerykańskiego
milionera. Paul Moore, który chce
ratować resztki swojej fortuny pozostałe
po krachu, zgadza się zainwestować i
na Long Island w Nowym Jorku powstaje
fabryka samolotów Seversky Aircraft
Corporation. Seversky, bo już od 1927
roku przyznano mu obywatelstwo (nawet
Albert Einstein musiał czekać).
Seversky grupuje wokół siebie
podobnych sobie zbiegów z wyspy
dobrobytu, pokoju i równości społecznej,
gdzie wszyscy równo mają gówno. Dopóki
ich Dzierżyński nie powiesi. Jednym z
jego współpracowników zostaje
Aleksander Kartveli. I tu zaczyna się
cała historia o samolocie, który
Rosjanie carscy zbudowali Rosjanom
socjalistycznym.
Prototypy
samolotów z serii XP-41, wyraźnie już
widać, że Thunderbolt na nich polegał
i to w dużej mierze.
Śmiesznie
wyglądający Seversky P-35, z tego
samolotu zrobi się później już nie
śmieszna dla Niemców maszynka
Seversky
jak wiemy miał już pewne doświadczenia
z gwiazdowymi myśliwcami, żeby
wspomnieć chociaż o słynnych P-35,
P-43 czy P-44. Sumą tych doświadczeń
stał się kolejny samolot, budowany ściśle
według specyfikacji US Army Air Corps
wynikającej z wniosków opartych o
trwające walki w Europie. Czyli wysoko.
Silnik już był. R-2800, potężna
stodoła o osiemnastu cylindrach w dwóch
gwiazdach i gigantycznej na te czasy
mocy 2000KM. Silnik był tak wielki że
nie było możliwym zastosować go
nigdzie. Potrzebna była całkowicie
nowa konstrukcja, budowana specjalnie
pod niego. Wiadomo już było że jeśli
ma być wysoko, nie obejdzie się bez
turbosprężarki. Silnik ten zużywał
takie ilości powietrza, że sprężarkę
też trzeba było wymyślić od zera. I
musiała być ogromna. Ten wstęp tłumaczy
od razu wielkość nowego samolotu. Po
prostu gdzieś to wszystko trzeba było
racjonalnie pomieścić, a ponieważ
technologia nie stała jeszcze na tak
wysokim poziomie jak wtedy gdy powstawał
genialny Ta 152H, mający wszystkie
parametry lepsze będąc o minimum połowę
mniejszym, wszystko musiało więc być
takie jakie musiało; czyli duże.
Seversky XP-1 nad Manhattanem, zdjęcie
z 1936 roku
P-43, samolot już coraz bardziej
przypomina swoją docelową, bojową
wersję
Kartveli
zaczął dobrze od samego początku;
wymyślił najlepszy układ
konstrukcyjny jak dowiodła praktyka z
wszystkich możliwych. Ten samolot po
prostu dobrze się zaczął, kwestią było
tylko go nie spieprzyć. Dowodem na to
jest fakt, że chociaż w czasie prób
prototyp uległ ostatecznie rozbiciu, różnił
się od pierwszej wersji seryjnej P-47B
jedynie tym, że miał lotki pokryte płótnem
a kabina otwierała się na bok a nie do
tyłu. Wielki gwiazdowy silnik z przodu,
osobna turbosprężarka z tyłu kadłuba,
z wielkim chwytem powietrza od spodu kadłuba.
Zabrudzenia i ciała obce z ziemi
podczas kołowań nie były kwestią,
wloty otwierane przecież były wraz z
uruchomieniem sprężarki, czyli bardzo
wysoko. Z kolei sam chwyt był w
najbardziej neutralnym dla ogólnej
aerodynamiki samolotu miejscu i powodował
minimalne straty energii. Wysunę się
trochę myślą naprzód, ale czy wiecie
że ostatnie wersje potężnego P-47
Thunderbolt miały o wiele lepsze współczynniki
oporu aerodynamicznego od Bf-109G i
Bf-109K? Ten samolot był po prostu
lepszy od zmierzającej w prostej linii
ku dziadostwu radosnej twórczości
marki Messerschmitt, który nigdy już
nie powtórzył tak udanego myśliwca
jakim był Bf-109F. Tyle że nasz
bohater, cierpiąc na lekką nadwagę,
nie radził sobie za mocno w manewrze
poziomym, szczególnie poniżej średniego
pułapu. A tam Foki, nie tylko Dory,
rozszarpywały jego pulchne cielsko na
strzępy. Ale jankesi o tym wiedzieli i
raczej z własnej nieprzymuszonej woli
nie zapuszczali się zbyt nisko, w górze
natomiast start do nich miał tylko
Fw-190D (który z założenia miał
start do wszystkiego na co jego pilot
miał ochotę, jeśli potrafił). Co świadczy
bardzo dobrze o tej maszynie, budowanej
przecież jako myśliwiec eskortowy,
czyli latający wysoko.
Produkcja i oczekujące na dalszy montaż
seryjne P47 B
Zakłady Republic w 1943, mozna było lądować
w każdym kierunku, fani ILa tylko z
zazdrością patrzą na takie pasy
Wracamy
do tematu; początkowo budowa nastręczała
problemów, spowodowanych m.in. wielkością
samej maszyny. Pamiętajmy że samo śmigło
miało ponad 3,7 metra średnicy mimo od
razu czterech łopat, a trzeba było
jeszcze zapewnić mu rozsądny odstęp
od niekoniecznie równej nawierzchni
polowego lotniska w czasie poziomego
rozbiegu. Walczono też z olbrzymią sprężarką.
Problemem dużego kalibru było
ograniczenie możliwej długości goleni
podwozia składanego do wewnątrz, czyli
zajmującego sporo przestrzeni w
natarciu skrzydeł. Podwozie musiało się
zmieścić, ale musiało też zapewnić
odpowiednio bezpieczny prześwit śmigła
od ziemi. Opracowano więc unikalny
system olejowych amortyzatorów goleni
podwozia, które podczas chowania
wypuszczały część czynnika amortyzującego
z kolumny i tym samym skracała się jej
długość, dzięki czemu goleń mieściła
się we wnęce skrzydła. Analogicznie
odwrotny proces następował przy
wypuszczaniu podwozia, które się
sztucznie wydłużało. Pamiętajmy o
wielkości tego samolotu, po prostu było
miejsce na takie wynalazki. W skrzydłach
musiało się jeszcze zmieścić
uzbrojenie. Seversky zalecił żeby się
nie pieprzyć w jakieś tam wynalazki i
eksperymentalne działka zacinające się
po czterech wystrzałach albo demolujące
strukturę konstrukcji samolotu od
wibracji związanych ze strzelaniem
jednej salwy na pół minuty. Po prostu
założono osiem „pointfifties”
i gra muzyka.

Znów oczekujące Thunderbolty, tym
razem podczas transpotu, widoczne
schodkowe ustawienie luf działek
Seversky
jako jeden z pierwszych docenił ogromny
potencjał tej broni, to jego ciche
uwagi do wpływowych kolegów miały
udział w wielkiej akcji przezbrajania
amerykańskiego lotnictwa z powszechnych
Browningów 0.3 cala na system 12.7mm.
Nieraz już to powiedziałem, nieraz to
jeszcze powiem; tak jak Willys Jeep,
statki Liberty i Latająca Forteca B-17
osłaniana przez Mustanga, tak i półcalowe
karabiny maszynowe były tym czym
jankesi wprowadzili język angielski do
międzynarodowego ruchu lotniczego (na
przykład). Broń ta była lekka (29kg),
prosta (czyli niezawodna), miała
niewielkie rozmiary (mniej niż 1,5m długości)
i dzięki udanej konstrukcji karabinu
jak i amunicji zabójczo skuteczna,
wystrzeliwując z prędkością początkową
850-860m/s około ośmiuset pocisków o
długości 14cm na minutę z wystarczającą
do zrobienia kuku energią kinetyczna na
kilometr (zasięg w ogóle na 6,5km).
Teraz pomnóżcie to razy osiem. Po
wojnie udowodniono, że 12,7mm pocisk z
tej broni przebija silnik Bf-109G
jeszcze z odległości 730 metrów. Lufa
chłodzona powietrzem, krótki odrzut
lufy, sprężynowy układ powrotny,
odpalanie poprzez solenoid, a więc skąd
się chce, zasilanie zamka taśmą z
dowolnej strony, łatwość wymiany lufy
jeśli ma już dosyć (Doktor Wam to
najlepiej wytłumaczy, walcie na
KG200.prv.pl). Lepszym wzorem broni był
tylko MG 151/20. Moim zdaniem.
Współcześnie latający P47, samolotów
tych w USA jest jeszcze trochę, również
w Europie w paryskim muzeum stoi P-47
Na
początku 1942 roku P-47B ostatecznie był
gotów, technologia produkcji masowej
została opracowana i rozpoczęła się
młocka. Ten garbaty typ kadłuba zwany
był popularnie „razorback”.
Samolot o całkowicie metalowej
konstrukcji (włącznie z powierzchniami
sterowymi) z elementami ze stali
hartowanej (bebechy turbosprężarki i
jej chwyty powietrza z osłonami), kółko
ogonowe było wciągane i sterowane wraz
ze sterem kierunku, samozasklepiające
się zbiorniki, opancerzone najważniejsze
elementy kabiny. Dużo miejsca, więc ściany
przeciwpożarowe, instalacja gaśnicza.
Maszyna była przygotowana do lotów
wysokościowych, kabina była ogrzewana
i miała instalację do podłączenia
ogrzewanego elektrycznie kombinezonu
pilota, instalacja przeciwoblodzeniowa
była uzupełniona spryskiwaczami
wiatrochronu rozpylającymi płyn
rozpuszczający lód. Fotel był
regulowany, pilot mógł ustawić sobie
najwygodniejszą pozycję.
Rok później dwa pierwsze
dywizjony w pełni wyposażone w te
maszyny pojechały z 8.Armią Lotniczą
do Anglii. Od kwietnia 1943 roku
Thunderbolt rozpoczyna loty eskortowe ciężkich
bombowców. Początki wykazały szybko
przewagę w wyszkoleniu pilotów
Luftwaffe, którzy bezsilnie próbowali
obierać z niekończących się arkuszy
blach amerykańskie myśliwce
sprowadzone podczas walki do niskich pułapów.
Szybko też jednak farmerzy zauważyli
że im wyżej tym Focke-Wulfy słabiej
sobie radzą, z kolei Messerschmitt z
jego śmiesznym uzbrojeniem o ile nie
trafił swoim żądłem w coś ważnego
też nie miał wcale wyraźnej przewagi.
Co więcej, z czasem i w miarę
wprowadzania kolejnych wersji P-47, ta
przewaga na dużej wysokości rosła na
korzyść maszyn Thunderbolt. Inną ważną
cechą Dzbana (popularnie przezywano go
Jug, albo Juggernaut) była doskonała
charakterystyka nurkowania, przy której
nawet niemieckie myśliwce z rzędowym
silnikiem wymiękały.
"Melduję na drodze wieża, za
chwilę zgłoszę defekt..."
Doświadczenia
z eksploatacji szybko zaowocowały
wprowadzeniem P-47C, z ciśnieniową
kabiną (jak taki pilot leciał parę
godzin i jeszcze musiał po drodze
walczyć, to ważne było żeby do tej
walki wchodził nieumordowany lotem), możliwością
podwieszania zbiorników dodatkowych
(zasięg początkowo okazał się zbyt
mały), kadłub wydłużono o 27cm i
zmieniono konstrukcję upierzenia, co
miało poprawić manewrowość.
Wprowadzono też wtrysk wody z metanolem
do instalacji paliwowej silnika, którego
moc maksymalna wzrosła do 2300KM. Pod
koniec 1943 roku masowo pojawia się
najliczniejsza wersja, zawierająca
najwięcej zmian, P-47D.
P-47 D, najliczniej produkowana wersja
Thunderbolta
Początkowo
jako „razorback”, z zamkami
podskrzydłowymi (umożliwiającymi także
montaż zbiorników podskrzydłowych),
dodatkowym opancerzeniem kabiny pilota,
wzmocnieniem skrzydeł, zmianami w
konstrukcji turbosprężarki (innym
chwytem powietrza i systemem wylotowym),
ostatecznie także z kroplową osłoną
kabiny zaadoptowaną z Tempesta.
Likwidacja garbu wymogła zabudowę małej
brzechwy u nasady statecznika pionowego,
stwierdzono bowiem po niedługim czasie
zaburzenia opływu nowej wersji osłony
kabiny. Powiększono też zbiorniki.
Thunderbolt odtąd miał zasięg
prawdziwego eskortowca i długo nie
opuszczał bombowców, stając się zakałą
dla Luftwaffe. Z czasem faszyści
tracili panowanie w powietrzu, i
niemieccy piloci Mietków mieli coraz
mniej czasu na umieszczenie swojej 20mm
przesyłki w kadłubie Dzbana.
Przycelowanie nie wchodziło w grę, bo
od 1944 roku taka chwila bezruchu
oznaczała milion mustangów na ogonie i
czapę.
Elwood_Blues prezentuje swój P-47, a
dokładnie interesujące szczegóły
steru wysokości, który to zaintrygował
bardzo Niemców
W Forgotten Battles P47 doskonale nadaje
się do zadań szturmowych, nieco gorzej
jako myśliwiec, a zwłaszcza po
pierwszym trafieniu, samolot ogólnie w
FB jest mocno ociężały
Piloci
Mietków byli prawie bez szans ze swoją
pojedynczą pukawką, Thunderbolt bardzo
cierpliwie znosił chamskie zachowanie
niegościnnych pilotów Wąsika. Foki
mogły roznieść Thuda na strzępy, ale
ten z kolei nie zniżał się do ich
poziomu, a wysoko piloci Fok stawali się
paszą dla Mustangów. Sytuacja
niemieckich pilotów wobec P-47D
była niemal patowa, a wraz z
jego kolejnymi wersjami było jeszcze
gorzej. Dopiero pojawienie się długiej
Foki wprowadziło nieco więcej P-47 do
punktów skupu złomu kolorowego, ale co
z tego skoro Jugów osłaniających tysiąc
bombowców mogło być pięćset,
Mustangów drugie pięćset, gdzieś śmignął
jakiś Spit w parze z Tempestem, i te
kilkanaście atakujących długich fok
mogło najwyżej zasygnalizować że są,
a zaraz potem spieprzać i modlić się
żeby ich motor nie był składany przez
polskich więźniów.
Uzbrojone w dwie bomby 500 lb i zapasowy
zbiornik paliwa 75 gal P-47D suną na
wykonanie swojego bojowego zadania na tyłach
wroga
Teatr europejski i wielki GRUBAS
Od
tego też modelu zaczyna się kariera
P-47 na Pacyfiku. Maszyny te po raz
pierwszy użyto tam w roli myśliwców
wsparcia. Obciążony trzema bombami
230kg Jug krążył sobie w rejonie
walk, a na wezwanie piechoty pomagał w
„oczyszczeniu” jakiegoś
opornego rejonu z żółtków. Osiem półcalówek
stawiało przy tym taką ścianę ognia,
że bardzo trudno było nie oberwać
komukolwiek kto się napatoczył na
dole. Wkrótce w roli samolotów
szturmowych, z uwagi na swą pancerną
budowę i duży udźwig, samoloty te
pojawiły się także w Europie. Ich
wytrzymałość sprawdził m.in. skrzydłowy
znanego F. Gabreskiego (który często
przytaczał tę dykteryjkę), gdy razem
atakowali pociąg we Francji. Z olbrzymią
prędkością jego samolot uderzył w
stojący przy torze stóg siana (jeśli
ktoś ma słabą wyobraźnię,
podpowiadam że przy takiej prędkości
to jakby uderzył w ścianę stodoły).
Samolot rozbił się kompletnie na polu
orząc je brzuchem, ale pilotowi nic się
nie stało o czym sam bohater
poinformował przez działające wciąż
radio. Samoloty tej serii trafiły także
do ZSRR, częściowo jeszcze jako
„razorbacks”. W sumie 203
sztuki.
Sowiecki Thunderbolt
Oraz jego malowanie w rysunku współczesnym
Kolejne
modernizacje, projekty, prototypy,
zapraszam do wydawnictw profesjonalnych,
my przechodzimy zaś od razu do P-47M.
Tylko 130 sztuk. Ale poszło w jakość
a nie ilość. Na 10000m osiągało toto
z boostem 2800KM! W płytkim nurkowaniu
na pełnym gazie samolot ten łatwo
przekraczał 800 km/h. Był to jeden z
nielicznych jankeskich samolotów
zdolnych w razie zaskoczenia pogonić za
odrzutowym Arado czy Schwalbe. W paru
przypadkach zakończyło się to
zestrzeleniem odrzutowca. Ostatnią
istotną wersją był P-47N. To był
samolot opracowany głównie z myślą o
Pacyfiku i długich lotach eskortowych
(co też miało miejsce, samoloty te
eskortowały B-29 rozpalające ogień
domowych ognisk w Tokio). Przedłużone
skrzydła, silnik jak w –M,
dodatkowe zbiorniki w skrzydłach (wcześniej
w skrzydłach nie było zbiorników).
1816 sztuk, seria ta zamyka całkowitą
produkcję 15677 maszyn. Maszyna pozostała
w służbie do 1955 roku, jako F-47
fruwając w ramach Gwardii Narodowej.
Potem rozpoczęła się masowa wyprzedaż
do republik bananowych i państw wiszących
u gaci wuja Sama. Z małymi wyjątkami
nieco bogatszych krajów, które kupiły
sobie je już pod koniec wojny.
Seria N
Samoloty
używały (i to czasem do całkiem
niedawna) Boliwia, Brazylia, Chile,
Kolumbia, Dominikana, Ekwador, Francja,
Gwatemala, Honduras, Iran, Włochy,
Meksyk, Tajwan, Peru, Turcja i co
ciekawe Jugoland, co doprowadzało
jeszcze Chruszczowa do nerwicy. Na
koniec parę uwag Elwooda: Jug po
wprowadzeniu do służby wywołał mały
szok swoimi gabarytami. Początkowo myśliwcy
angielscy śmiali się z farmerów, że
ich dzbany najlepiej nadają się do lotów
nurkowych, żeby zdrowo w coś
przypieprzyć tym wielkim samolotem.
Popularny był też żart sugerujący co
powinien zrobić niedoświadczony pilot
P-47 zaatakowany przez nieprzyjacielskie
myśliwce: powinien zamknąć okno i
spokojnie czekać na pomoc.
No cóż, podejście do lądowania też
wymaga nieco praktyki, Labienus radośnie
podskakujący na pasie startowym, w tle
Dakota (pewnie się zapatrzył :D)
Elwood czekający na pomoc na ziemi -
zgodnie z doktryną, którą sam ogłosił
("zamknąć
okno i spokojnie czekać na pomoc"),
wkurzony, iż nie mógł dokończyć
swoich wiecznych testów ;). Wokół brać
z JG300, I/KG200, 303 i 304 pitrasząca
sobie grillowane kiełbachy (samochód
obok). Cysterna z browcem już w drodze
prowadzona przez YoYa.
Liczba
wybudowanych modeli :
|
Rodzaj
:
XP-47
XP-47A
XP-47B
P-47B
P-47C
P-47D-RE
P-47D-RE
P-47D-RA
P-47D-RA
XP-47E
XP-47F
P-47G-CU
XP-47H
XP-47J
XP-47K
XP-47L
YP-47M
P-47M
XP-47N
P-47N-RE
P-47N-RA
|
Wyprodukowano
:
0
0
1
171
602
3963
2546
2350
3743
1 (cv)
1 (cv)
354
1 (cv)
1
1 (cv)
1 (cv)
3 (cv)
130
1
1667
149
|
Cena
w czasach wojny jednego P-47D wynosiła
około 85 000 $. Poniżej parę szczegółów
P-47 Thunderbolt :
Owiewka, celownik oraz lusterko do
poprawy makijażu
Fotka dla tych co nie lubią tykających
zegarów
Tutaj w zbliżeniu (ale wysiadł kolor)
Manetka gazu i skoku śmigła
P
47 D w rzutach :

Autorem
tekstu jest : Elwood
(
kontakt przez sturmovik@interia.pl
)



P-47
jest jak i Mustang częstym tematem
ArtWoków
Parę
naprawdę fajnych linków o P-47
Thunderbolt :
http://rwebs.net/avhistory/history/p-47.htm
http://www.wpafb.af.mil/museum/research/p47.htm
http://www.yellowairplane.com/Books_n_Videos/P-47_Books.html
http://www.luftfahrtmuseum.com/htmd/dte/p47.htm
http://lemairesoft.digitalrice.com/engins2/952.html#877
|