|
|
Samolot
myśliwski Jak-3

|

Na
początku 1940r. sowiecka flota
powietrzna wyglądała po prostu śmiesznie.
Koślawe bombowce oraz od czasu do czasu
osłaniające je przestarzałe, choć
niegdyś dobre I-16 i I-153. Podobnie
jak i w polskim lotnictwie 1939, USSR
spoczęło na laurach, pamiętając, że
np. taka Rata jeszcze w 1936 roku była
uznawana za jeden z najlepszych samolotów
myśliwskich. Taktyka walk myśliwskich
w stosunku do koncepcji Luftwaffe była
również przestarzała co powodowało
olbrzymie straty na początku wojny w
lotnictwie radzieckim. Samoloty latały
w ciasnych szykach co ułatwiało
szybkim Beefom atak z góry, ostrzelanie
nawet kilku samolotów w jednym podejściu
i powrót na wcześniejsze pozycje.
Opcja I-153 jako samolot manewrowy, mający
wciągnąć przeciwnika do walki oraz
I-16 jako samolot pościgowy nie
sprawdziła się już w tych czasach.
Dobitnie świadczy o tym fakt, że w
pierwszych dniach operacji Barbarossa
Niemcy zniszczyli 1200 samolotów wroga
(z czego 800 nawet nie zdążyło
wystartować). Konkurentami dla Niemców
nie były również samoloty z serii
LaGG i MiG nagminnie spuszczane przez
zwyciężającą Luftwaffe. Ich piloci
nie tylko borykali się z Messerschmitem
na ogonie ale również dość sporą
awaryjnością swojego sprzętu. Ruch
Stalina był zatem do przewidzenia,
dysponując wręcz nieograniczonym
zasobem ludzkim (choć słabo
wyszkolonym) i potęgą infrastrukturalną
poszedł w ilość a nie w jakość.
Rozpoczęła się zatem masowa produkcja
tego co mieli, a myśliwce z fabryk
wylatywały wręcz już na dzień dobry
różniąc się między sobą
konstrukcyjnie. Cofnijmy się jednak do
1939. Władze ZSRR już wtedy zdały
sobie sprawę z niewystarczających osiągów
swoich maszyn. Na podstawie walk w
Hiszpanii oraz pierwszych potyczek z
Japończykami ogłoszono po zebraniu na
Kremlu z udziałem przedstawicieli władz,
lotnictwa wojskowego, przemysłu
lotniczego, konstruktorów i pilotów
konkurs na nowy myśliwiec. Staratowały
m.in. biura Mikojana, Ławoczkina i
Jakowlewa i one też zakwalifikowane
zostały do finału. Oczywiście nie
muszę dodawać, że projektanci wówczas
jeszcze nie mieli takiej presji jaką
mogliby mieć za sprawą wszędzie węszącej
NKWD podczas już wojny ZSSR z Niemcami
jednak i tak byli mocno ograniczeni
czasowo. Wybuch wojny dodatkowo w
pierwszych momentach mocno spowolnił
działanie biur i opóźnienia
decyzyjnego nie dało się nadrobić aż
do początku 1944 roku.
Prototyp Jaka-1 (I-26)
Pierwszym
samolotem wyłonionym w konkursie, który
wzbił się w powietrze 13 stycznia 1940
roku był myśliwiec Jakowlewa.
Istrebiciel oznaczony numer 26 (I-26).
Wraz z projektem I-26 zaczęto
zastanawiać się nad myśliwcem
bardziej wysokościowym, projekt ten
oznaczono I-28 i powrócono dopiero do
niego w 1943 roku (Jak-9). Oprócz tych
dwóch konstrukcji pracowano również
nad prototypami oznaczonymi jako I-27
(Jak-7) oraz później I-30
(Jak-3).Natomiast w styczniu 1941r. władze
sowieckie zadecydowały o nazywaniu
maszyn od pierwszych liter konstruktorów
i tak też nowy myśliwiec Jakowlewa
został ochrzczony Jak’iem-1.
Sytuacja natomiast stawała się już
mocno gorąca. Pod Stalinem już się
gotowało a czasu na czaj już było
niewiele. Bez istotnego zaangażowania w
próby samolotu skierowano go od razu do
produkcji seryjnej (!). Można to nazwać
rosyjską ruletką, tylko że w
wykonaniu powietrznym. Jedynie na jesień
40-go wykonano jeszcze kilka
jednomiejscowych jaków oraz dwa
dwumiejscowe. Do końca roku 1940
samoloty typu Jak-1 trafiły już do
jednostek bojowych i doświadczalnych
(64 sztuki). Samolot mimo pośpiechu w
jakim powstawał rokował dobre
nadzieje. Był dość nowoczesną
konstrukcją z chowanym podwoziem i
zamykaną osłoną kabiny. Miał większą
prędkość niż wówczas najszybsza
maszyna Związku Radzieckiego Rata o
ponad 100 km/h. Wkrótce jednak do biura
Jakowlewa zaczęły napływać uwagi
dotyczące nowej maszyny. Były to :
problemy z działaniem instalacji
powietrznej wypuszczania klap i
podwozia, wibracje silnika uniemożliwiające
czasem strzelanie, w wyniku tego pękały
też przewody oleju oraz paliwa co
doprowadzało do dość gorącej
atmosfery pod owiewką pilota. Czasem
zacinały się karabiny, a wracając do
owiewki, albo się zacinała, albo była
nieszczelna. Samolot więc zaczęto
modernizować już na linii
produkcyjnej, gdyż kolejne jaki czekały
na opuszczenie fabryk. Modernizacje ślimaczyły
się, jednak na szczęście dla ówczesnych
pilotów miały one miejsce. W pierwszym
półroczu opuściło fabryki Jakowlewa
387 jaków jedynek i 48 samolotów
oznaczonych Jak-7 (wersja
szkolno-bojowa, dwumiejscowa). Na jesień
41r. ewakuowano pierwszą fabrykę
Jakowlewa (nr.301) z powodu szybko prących
w głąb ZSRR wojsk III Rzeszy. Również
biuro konstrukcyjne autora maszyny
zmieniło w tym czasie siedzibę na nową
w Nowosybirsku. Sytuacja dla Rosjan wyglądała
coraz bardziej dramatycznie. Pod Moskwą
Rosjanie rzucali do ataku każdy pojazd
ze skrzydłami, który umiał latać.
Tak wiec i szkolne Jaki-7 wzięły udział
w podniebnych potyczkach. Doprowadziło
to jednak do rozwoju tej konstrukcji i
wyciągnięciu kolejnych wniosków.
Jesienią na froncie
radziecko-niemieckim pojawiły się nowe
samoloty, Bf-109 serii G.
Jakowlew Jak-3 w symulatorze
Osiągi
radzieckich myśliwców w porównaniu do
nowego typu Messerschmitta wyglądały
bardzo mizernie. Pojawienie się
natomiast Foki (FW-190) miał być gwoździem
do trumny dla radzieckiego nieba. Oba
samoloty posiadały bardzo silne silniki
na które Rosjanie nie mogli sobie
jeszcze pozwolić. Jedyną koncepcją
mogło być stworzenie nowego lekkiego
myśliwca na bazie już istniejących
silników-co mogłoby zrekompensować
niemieckie motory mające po 1800 Km.
Nowy samolot był projektowany na bazie
Jaka-1. Dążenie
do zmniejszenia masy konstrukcji
samolotu Jak-1 zostało zainspirowane
przez pilota majora Sznikarenkę, latającego
na Jaku na froncie stalingradzkim. Chcąc
poprawić widoczność z kabiny, pilot
kazał usunąć „garb” za
kabiną, a powstałe otwory mechanicy
zakryli celuloidem. Zobaczył to
A.Jakowlew, „bawiący”
akurat na tymże lotnisku i pod wpływem
rad wkrótce zaczął przekonstruowywać
Jaki opuszczające fabrykę. W wyniku
tylko tych przeróbek masa samolotu
zmniejszyła się o 90 kg., dając
wzrost prędkości o 12 km/h.
Konstruktorzy poddali skrupulatnej
analizie każdy element samolotu pod
względem zmiany masy, jednak nie
kosztem zmniejszenia wytrzymałości.
Nowa konstrukcja Jakowlewa
W
tym też czasie pojawiły się na
zachodzie lekkie stopy duralu co pozwoliło
zastosować tę technologię w
prototypowym Jaku (badania
przeprowadzano na Jak-7). Końcowy
rezultat był wielce zadowalający.
Konstrukcję udało się zmniejszyć aż
o 300 Kg w stosunku do podstawowej
wersji seryjnego Jak-1. Dość szybko
zaczęto na bazie zdobytych doświadczeń
opracowywać nową maszynę. Końcowy
samolot uzyskał nazwę Jak-1M (nie
Jak-1b, które były wersją rozwojową
Jaka-1). Po raz pierwszy w Jaku
zastosowano duralowe dźwigary skrzydeł.
W prototypie też wsadzono nowy
podrasowany silnik M-105PF wyposażony w
szybciej działającą sprężarkę. Ceną
tylko zmiany silnika był wzrost masy
M-105 o 50kg w porównaniu do wersji
standardowej. Silnik M-105PF osiągał
maksymalnie 1260 Km na wysokości 700 m.
Rozpiętość płatowca Jak-1M do Jaka-1
zmniejszyła się o 2,3 m/2, zastosowano
również dzielenie płata. Przeniesiono
wloty chłodnicy oleju – teraz u
natarcia skrzydeł przechodzących w kadłub.
Tam również zastosowano wloty
powietrza do sprężarki. Ogólnie
Jaka-1M uczyniono nieco mniejszym i
bardziej aerodynamicznym myśliwcem w
porównaniu do swojego protoplasty. Zlikwidowano
maszt antenowy, zastosowano inne materiały
krycia kadłuba (szlifowana sklejka, płótno),
chowane tylne kółko, zmieniono osłonę
kabiny na kroplową. Uzbrojenie
zostało to samo czyli : działko SzWAK
kal.20mm z zapasem 120 pocisków oraz km
UBS 12,7 mm z zapasem 200 sztuk
amunicji. Jak-1M był gotowy do lotu w
połowie lutego 1943 roku i przez 4
miesiące odbywały się badania
samolotu. Rezultaty i osiągi zaskoczyły
konstruktorów. Faktycznie samolot pobił
założenia. Uzyskał na wysokości
3000m prędkość 650 km/h natomiast
zwrotnością na niskich wysokościach mógł
wykręcić każdego podniebnego Niemca w
43 roku. Próby w locie zostały opóźnione
przez rozbicie maszyny. Wania po prostu
zaczął kręcić bączki i przesadził
z akrobacjami, a poprzednio uszkodzona
goleń przy lądowaniu przebiła i odcięła
skrzydło. Pilot doświadczalny wyskoczył
nad moczarami na niskiej wysokości i
dzięki temu przeżył. Stracił oko i złamał
rękę ale prace trwały dalej.
Dobrze widoczne przeniesione wloty do
m.in sprężarki
Należy
zaznaczyć, że prędkość samolotu była
większa od wówczas używanych FW190A-4
(do 8000 m) oraz Bf-109G-2 (do 5700m).
Nie należy jednak rozczulać się na
wynikami. Samolot za to nastręczał
problemów natury technicznej. Co chwila
coś się w nim psuło, a dobitnym tego
i prostym przykładem są drobne i
notoryczne wycieki oleju osiadające na
wiatrochronie i ograniczające tym samym
widoczność, że o zasięgu radia nie
wspomnę (do 40 km.) – no ale taką
sowieci mieli technikę. Drugi prototyp
Jaka-1M był już nieco lepszy.
Zmieniono również konstrukcję kadłuba-zastosowano
sklejkę zamiast płótna i wstawiono
nowy, mocniejszy silnik M-105PF2. Nowy
Jak gotów był na początku września
43 i nazwano go Dubler. W końcu pod
koniec października myśliwiec został
skierowany do produkcji seryjnej.
Produkować miały go zakłady 292 i 31
jako, że sowieci lubowali się w
cyfrach a nie w nazwach. Pierwszy z
samolotem zdążył zakład 292 i w
marcu 1944 roku wypuścił pierwszą
brykę, która z wypuszczonym podwoziem
zatoczyła kółko wokół zakładów
nadając nowy nurt w myślistwie ZSRR.
Samolot z czasem niezmiennie
modyfikowano choć w minimalnym stopniu
i w zasadzie przypominał on Dublera.
Wzmocniono nieco konstrukcję i od tej
pory radzieccy myśliwcy mogli puszczać
się w nurkowanie za niemieckimi Beefami
ale tylko do 700 km/h. Ciekawostką
jest, że od samego początku produkcji
Jaka-3 montowano odbiornik radiowy
natomiast nadajnik na tylko co drugiej
maszynie. Również waga samolotu mocno
skakała nawet do 45 kg w stosunku do
Dublera a to za sprawą niedostatecznej
kontroli jakości w zakładach
radzieckich. Masa samolotu w locie wahała
się od 2629 do 2692 kg. W związku z
tym prędkości maszyny również się
zmniejszyły a osiągalny pułap
maksymalny został obniżony aż o 500m.
W trakcie eksploatacji masowo dochodziło
do odstawania górnego pokrycia płata
od konstrukcji i radzono sobie z tym w
warunkach polowych. W listopadzie 1944
odnotowano aż 114 takich przypadków
(czyli 1 miesiąc eksploatacji samolotów!).
Rozwiązaniem miały być specjalne
szpile wbijane przez miejscowych kowali.
Okazało się jednak że po 2-3 lotach
efekt krokodyla powracał jak czarna
mara. Dodatkowo gdy szpile wychodziły w
trakcie lotu pogarszały aerodynamikę i
zmniejszały wyraźnie prędkość. W
1946 gdy już radzieccy dycydenci mieli
nieco chwili po kontroli wszystkich Jaków-3
okazało się jedyne 800 sztuk należy
uziemnić z tego właśnie powodu,
przypomnę, że zaledwie połową tej
cyfry jeśli chodzi o samoloty bojowe
Polska dysponowała w 39r., a tu 800 do
kitu... nie nudzili się tam chyba. Do
maja 1945 roku front otrzymał 3550
sztuk Jaka-3.
Samolot zwany czasem potocznie UFEM w światku
iłowym. Jego największy minus to słabe
uzbrojenie i niewystarczający zapas
amunicji
Jak-3
był to typowy dzienny myśliwiec
frontowy dobrej pogody. Nie posiadało
on żadnych przyrządów do lotów w
trudnych warunkach. Dobre osiągi
samolotu uzyskano dopracowanej
aerodynamice, niskiej masie i
ograniczonemu czasowi przebywania myśliwca
w powietrzu.
Samolot
bez masztu mógł być spokojnie
postrachem Luftwaffe
Do
szybkiego wprowadzenia samolotu Jak-3 na
front przyczyniła się sytuacja wojenna
jak i naciski „góry”. Tak
więc ostateczne werdykty nie wydawali
piloci doświadczalni lecz normalni
piloci bojowi-którzy fakt, że
twierdzili, latając poprzednio na
Jakach-1,7 , na LaGGach wczesnych serii
czy MiGach-3, że to bardzo dobra
konstrukcja. Piloci mogli bez przeszkód
wykręcić panujące wówczas
Messerschmitty serii G czy Focke Wulfa
serii A, a zwrot bojowy mogły wykonać
w 19 sekund podwyższając swój pułap
o 200m. Jak-3 uzyskiwał wysokość
5000m w 4,5 minuty. Samolot był bardzo
zwrotny lecz należało uważać na
moment przeciągnięcia, którego prędkość
była stosunkowo duża. Problem mogło
nastręczać również lądowanie,
czasem bez ostrzeżenia maszyna przy małej
prędkości zwalała się na skrzydło.
Samolot również czasem dziwnie
zachowywał się na pasie startowym i w
tym przypadku podczas kołowania,
rozbiegu czy dobiegu czasem wtrącał
swoje 3grosze rwąc trawę poza pasem
wzlotów. Jaki 3 dostał jako pierwszy
91 pułk myśliwski drugiej armii (91
IAP-2WA). Myśliwce i dobrze wyszkoleni
piloci w 5 spotkaniach strącili 3
Ju-87, 14 Bf-109G-2 i 6 Fw-190A-4 przy
stracie 2 własnych. Szybko okazało się,
że nowe jaki doganiają w locie
poziomym jak i pionowym ówczesne foki i
messery. Ponadto w locie poziomym Jak-3
zachodził na ogon foki A-4 na drugim
wirażu G-2 na trzecim. Calem lotów Jaków
3 były najczęściej loty na
przechwycenie, rzadko eskorty oraz ataki
naziemne. Technika lotu w przypadku
eskorty polegała na locie na czele Jaków-3,
ataku na startujące myśliwce wroga i
przechwytywanie tych które już leciały,
następnie atak przeprowadzały Iły-2
zrzucając swoje ładunki i ryjąc ziemię
pociskami broni pokładowej. W większych
ilościach Jaki-3 zaczęły dopiero
pojawiać się latem 44 roku w pułkach
myśliwskich. Techniką ucieczki pilota
Jaka był najczęściej ciasny wiraż.
Wspaniałą kartę historii na jakach
zapisał tez pułk Normandie-Niemen. 16
października 1944 pułk wykonał 100
lotów bojowych strącając na Jakach-3
29 maszyn wroga przy stracie jednego własnego.
Łącznie Normandie-Niemen stoczył 869
walk powietrznych z czego zestrzelonych
zostało na pewno 273 maszyny wroga
(najwięcej FW190 różnych typów-167).

Jak-3
z Normandie-Niemen
Analizując
pierwsze dni bitwy kurskiej, dowództwo
niemieckie Luftwaffe wydało dyrektywę
zakazującą niemieckim pilotom
niepotrzebnych starć z „Jakiem-1
bez masztu antenowego”.
Również Polacy latali na Jakach-3.
Został w nieliczne wyposażony 1 PLM
pod koniec 1944 roku oraz 9 PLM, 10 PLM,
11 PLM. Razem Polacy mieli na własność
20 sztuk Jaka-3. Na
samolocie Jak-3 najwięcej zwycięstw
powietrznych uzyskał mjr. S.Ługanski
(razem na wszystkich maszynach którymi
latał-37, w tym dwa zastosowane tarany)
oraz A.I.Pokryszkin. (59 zwycięstw
powietrznych, chociaż jego ulubionym
samolotem był P-39, w 1943 mechanicy,
na życzenie Pokryszkina dokonali pewnej
modyfikacji, pod jeden przycisk wstawiając
całe uzbrojenie strzeleckie P-39).
Jak-3
w locie
Do
dzisiaj zachowały się dwa samoloty
Jak-3. Pierwszy znajduje się w Musee de
L’Air w Paryżu, z drugiego,
jeszcze ZSRR, zrobiło sobie pomnik w Możajsku
pod Moskwą :-), natomiast nieoficjalnie
lata jeszcze kilkanaście sam. Jak-3, są
to jednak samoloty opracowane od podstaw
współcześnie lub przeróbki samolotów
innych (np.Jak-11) na Jak-3.
FW i "robiący" go Jak-3
Wersje
Jak-3 i jego odmiany :
-
Jak-3
z silnikiem Wk-105 PW
-
Jak-3P
(puszecznyj) z silnikiem Wk-105PF2
-
Jak-3T
(tankowyj) z silnikiem Wk-105PF2
-
Jak-3RD
z silnikiem Wk-107 i RD-1
-
Jak-3
z silnikiem Wk-107A (konstrukcja
mieszana)
-
Jak-3
z silnikiem Wk-107 i metalowym płatem
-
Jak-3
z silnikiem Wk-107A metalowy
-
Jak-3
z silnikiem Wk-108
-
Jak-3U
Parę
ciekawostek:
-
Wznoszenie
mogło następować po uzyskaniu prędkości
260 km/h
-
Podwozie
można wypuszczać przy prędkościach
280-300 km/h
-
Klapy
lądowania 230-240 km/h
-
Lot
z otwarta osłoną kabiny obniża prędkość
o około 20 km/h
-
Lot
z otwartym wlotem do chłodnicy na
maksa obniża prędkość o około
40 Km/k
Jak-3 w Forgotten Battles
Charakterystyka
manewrowa (dane z instrukcji):
Beczka
Immelman
Korkociąg
-
Prędkość
przyrządowa wprowadzenia 180 km/h
-
Prędkość
przyrządowa wyprowadzenia 340 km/h
-
Spadek
wysokości przy dwóch zwitkach z
wyprowadzeniem 700m
Pętla
Nurkowanie:
Kokpit
przez pilotów nazywany był spartańskim,
choć i tak lepszy niż w Jaku-1
Oraz jak to wygląda w grze
Współczesny pseudo Jak o mniejszych
gabarytach
Liczba
wyprodukowanych maszyn z podziałem na
fabryki i lata.
|
FABRYKA
|
1944
|
1945
|
1946
|
Razem
|
|
Nr
292- Saratow
|
1682
|
1918
|
240
|
3840
|
|
Nr
31- Tbilisi
|
498
|
462
|
48
|
1008
|
|
Razem
|
2180
|
2380
|
288
|
4848
|
Inna
odmiana Jaka
Jak
-3 w rzutach:

Linki:
http://www.aviation.ru/contrib/Andrey_Platonov/Yak-3/PilotManual/
- instrukcja

ArtWork
z Jakami
|