|
DODATKI
ORAZ SAMOLOTY W SYMULATORZE
Albatros
D.Va, Nieuport N17C1,
Spad XIIIC.1, Pfalz
D.IIIa
Rise
of Flight w zależności od kraju
dystrybucji tytułu wnosi przeważnie 4
typy maszyn (np.Europa), są to po
stronie Wielka Brytania, Francja: SPAD
XIIIC1 oraz Nieuport 28C1, po stronie
Niemiec: Fokker DVII i Albatros DVa. Nie
ma tego zatem zbyt wiele ale takie też
zamierzenie było twórców, którzy
bardziej skupili się na jakości a nie
ilości dostępnych płatowców w grze.
Oprócz tego samo neoqb wzorem pomysłów
z serii Flight Simulatora wpadło na
pomysł opracowywania własnych dodatków
w postaci maszyn ponad standard dostępny
w symulatorze (płatnych). Pomysł jest
o tyle ciekawy, że firma sama
opracowuje i włącza do gry owe
dodatki. Zatem wszystko dalej w
rodzinie. Ponadto tak naprawdę samoloty
są dostępne w grze wszystkie, zakup
dodatku jedynie odblokowuje go i dodaje
nam dzięki temu wirtualny kokpit. Czyni
po prostu dany model samolotu wersją
Flyable w simie. Jeśli ktoś
zainteresowany jest dodatkowym samolotem
musi odwiedzić stronę RoF'a w sekcji
Sklep (TUTAJ).
Tam, na przykład dzięki płatności
kartą kredytową nabywa interesujący
go model (jeśli kupujemy za Euro lepiej
płacić MasterCardem, jeśli w dolarach
to Visą). Po transakcji model jest
widoczny w zakładce Profile na stronie
RoF'a, a co za tym idzie będzie dostępny
w naszym symulatorze. Nic tutaj się nie
ściąga, po prostu na koncie zostaje odblokowywany
konkretny model, chociaż możliwe, że
w niektórych przypadkach, później,
modele będą się też ściągały z
patchami do gry (np. zapowiadany D.III,
którego obecnie nie ma w simie Rise of
Flight). Dodatki nie są drogie, ich
cena waha się w przedziale między
7-8$, a cena jest jednakowa dla
wszystkich, co po przeliczeniu na PLN
daje jakieś obecnie 23 zł. Warto?
Powiem tak - na pewno. W sumie to raptem
jedno kino, czy "wstępniak" w
pubie, a dzięki temu i dostajemy nowy
model, misje oraz kampanie. Zagwarantuje
nam to na pewno wiele godzin dodatkowej
zabawy w RoF'a. Ciekawa natomiast robi
się sytuacja w lataniu online. By latać
na danej maszynie trzeba oczywiście ją
mieć na swoim Profilu. Czyli zdążają
się sytuacje, że np. ktoś się
loguje, dostępny jest już jedynie na
danym serwerze w trybie multiplayer
jedynie Nieuport 17, a gracz, który dołączył
akurat go nie ma. Klapa, ale trzeba się
z tym liczyć. Neoqb tak to sobie wymyślił
i w sumie, owszem, posuniecie bardzo
sprzedażowe, ale z drugiej strony sim będzie
się rozwijał i może dojdą też
samoloty bombowe, a może nawet kiedyś
sterowiec :) ? Z drugiej strony, tak jak
mówię. Nie są to ceny dodatków z
pakietu FS9/FSX, nawet to 30% ich ceny,
a warto, jeśli komuś symulator się
spodobał. Co też ważne, samoloty różnią
się wieloma cechami. Czuć to bardzo, a
chodzi mi oczywiście nie tylko o wygląd
zewnętrzny ale FM. Jeśli chodzi o
grafikę. Wszystkie modele mają ją na
bardzo wysokim poziomie. Bryły 3D jak i
kabiny zrobione są naprawdę świetnie
i daje to bardzo duży poziom realizmu
nie spotykany jak do tej pory w
symulatorach z okresu IWŚ.
W
tym dziele (który będzie aktualizowany
zgodnie też z pojawianiem się z czasem
dodatkowych samolotów w Rise of Flight)
chcielibyśmy podać podstawowe
informacje, zaznaczające po prostu obecność
danego modelu w symulatorze. Oczywiście
po szczegóły najlepiej odwołać się
do odpowiedniej literatury
pierwszo-wojennej, która
na pewno najlepiej omówi dany model
samolotu, bo taka też jej rola.

Albatros
D.Va w symulatorze Rise of Flight
1.
Albatros
D.V/D.Va

…koń roboczy kajzerowskiej Luftstreitkräfte – tak najlepiej można by było określić ten samolot, używany w niemieckim lotnictwie bardzo długo, bo od maja 1917 roku, aż do zawieszenia broni na froncie zachodnim.
Albatros D.V był ostatnim ogniwem serii myśliwców typu D opracowanych przez Albatros Werke GmbH ulokowanej na podberlińskim lotnisku
Johannisthal. Poprzednie modele –
D.I, D.II oraz D.III były
konstrukcjami bardzo udanymi i zapewniły niemieckim pilotom przewagę sprzętową aż do czasu pojawienia się nowej generacji alianckich myśliwców – SE5a, Sopwith
Camel, czy też SPAD S.XIII.
Nowa konstrukcja miała być w założeniu lżejszą od poprzedniej
(D.III). Inżynierowie opracowali nowy kadłub o przekroju eliptycznym.
Te i inne zabiegi spodowodowały zmniejszenie masy płatowca o około 50
kg. Za jednostkę napędową posłużył udany motor rzędowy Mercedes D.IIIa o mocy maksymalnej 180
KM.

Albatros
5 w RoF nad jednym z większych miast.
Ilość budynków poraża jeśli weźmiemy
sobie np. do porównania dodatek z FSX
nawet ten z wyższej półki
(praktycznie tylko lekki spadek FPS w
RoF, w FSX diametralny z czymś
takim....)
Pojawienie się Albatrosów D.V wiosną 1917 roku okazało się
jednak klapą. Po pierwsze, nie były wcale lepsze od sprawdzonych Albatrosów
D.III, po drugie, dążenie do zmniejszenia masy płatowca przez konstruktorów spowodowało serię przypadków uszkodzenia, lub nawet urywania się dolnych płatów podczas gwałtownych manewrów.
Reakcją na to była ulepszona wersja oznaczona D.Va, w której dokonano wzmocnienia konstrukcji i mocowania płatów, zmieniono konstrukcję kadłuba, likwidując m.in. owiewkę za kabiną pilota oraz poprawiono mechanizm lotek co zwiększyło manewrowość płatowca. Zainstalowano nowy silnik Mercedes D.IIIau o podwyższonym stopniu sprężania. Prędkość maksymalna wzrosła do około 185 km/h.

Albatros
gotowy do kolejnego bojowego lotu.
Gestykulacja pilotów w RoF'ie jest
olbrzymią innowacją w symulatorach i
trzeba przyznać, że z czymś takim
jeszcze się nie spotkałem w simie.
Kolejny krok do realizmu, przecież w
tych czasach nie było radiostacji, a
piloci pisane meldunki zrzucali w obciążonych
woreczkach.
Produkcja odbywała się w głównych zakładach Albatros Werke pod Berlinem oraz w Ostdeutsche Albatros Werke w Pile będącej filią wytwórni. Ostatnie egzemplarze wyprodukowano w kwietniu 1918 roku, gdy do służby zaczął wchodzić znakomity Fokker
D.VII.
Albatros D.V nie wyróżniał się niczym szczególnym chyba oprócz przepięknych schematów malowań. Zdecydowanie ustępował szybkością wznoszenia oraz prędkością poziomą alianckim myśliwcom. Do tego dochodziły wspomniane problemy z wytrzymałością konstrukcji. Na plus można mu zapisać bardzo dobre uzbrojenie składające się z dwóch karabinów maszynowych LMG „Spandau” posiadających po 500 szt. amunicji na lufę.
Ciekawe może wydać się porównanie z austro-węgierskimi Albatrosami produkowanymi na licencji przez zakłady
Oeffag. O ile Niemcy dążyli do zmniejszenia masy płatowca, to austriaccy konstruktorzy wzmacniali sukcesywnie konstrukcję swoich modeli, eliminując przy okazji problem uszkodzeń dolnych płatów oraz instalując mocniejsze silniki. Szczytowe osiągnięcie zakładów Oeffag – model D.III (Ba.253) posiadał „pod maską” 225-konny motor Austro-Daimlera zapewniający mu prędkość maksymalną dochodzącą do 200 km/h oraz bardzo przyzwoite wznoszenie.

Tutaj
już Albatrosy w szyku nad linią frontu
Przedstawiona
w RoF wersja Albatrosa to właśnie ta
ze wzmocnionymi skrzydłami, wersja Va,
w której to dolny płat powinien mniej
się skręcać. Sam samolot znajduje się
już w RoF jako default, ew. osoby, które
go nie posiadają mogą go nabyć jako
add-on poprzez serwis internetowy neoqb.
Do modelu zewnętrznego nie da się
przyczepić. Wszelkie krągłości zostały
wykonane perfekcyjnie jak i tekstury.
Mamy też parę dodatkowych malowań.
Samolot posiada też świetnie zrobioną
i oteksturowaną kabinę pilota.


Powyżej
kabina pilota Albatrosa D.Va
Jeśli
chodzi o zachowanie samego samolotu.
jest to jeden z prostszych modeli
samolotów w pilotażu. Samolot wiele potrafi
wybaczyć, chociaż jak w każdym
samolocie w RoF trzeba uważać na prędkość
pikowania. Samolot stanowi dość
stabilną platformę w locie dla swoich
dwóch karabinów, których ilość
amunicji starcza na wstrzelenie się i
zestrzelenie niejednego wrogiego płatowca.
Jest też samolotem dość skrętnym, a
duże powierzchnie sterów kierunku i
wysokości powodują, że jest wrażliwy
na wszelkie ruchy sterami i ładnie na
nie odpowiada wykręcając niejednego
przeciwnika w locie. Maszyna daje też
bardzo dobry widok w każdym praktycznie
kierunku. Duży płat jedynie zasłania
nam widok do przodu, ale taki lajf z dwupłatami,
dolny i tak jest dość krótki. Na szczęście
profil skrzydła jest zaliczany do tych
cienkich, zatem i tak nie jest
najgorzej. Po prawej stronie na skrzydle
mamy też wajchę od zamknięcia/otwarcia
chłodnicy. Silnik Mercedesa jest na to dość
wrażliwy i trzeba pamiętać o
skierowaniu strumienia powietrza do chłodnicy
po osiągnięciu odpowiedniej
temperatury pracy silnika. Sam kokpit
nie jest bogato wyposażony ale posiada
chociaż kompas :). Największą wadą
Albatrosa w RoF jest jego wznoszenie.
Czuć, że nie jest to najlżejsza
maszyna. Umiejętnie należy zatem śledzić
niebo, zwłaszcza to nad nami, ponieważ
najczęściej stąd przyjdzie właśnie
atak jeśli wszyscy startują w podobnym
czasie.

Samolot
typu Albatros D.Va
2.
Nieuport N.17 C.1

Nieuport 17 jest jednym z najbardziej charakterystycznych i rozpoznawalnych samolotów Wielkiej Wojny. Był środkowym „ogniwem” długiej rodziny samolotów myśliwskich opracowanych przez Gustava
Delage.
Płatowiec opracowano jako następcę Nieuporta N.11 zwanego pieszczotliwie „Dziecinką”
("Bebe"). Konstrukcja otrzymała nowy, lepiej oprofilowany kadłub i mocniejszy silnik. Dzięki wprowadzeniu przez aliantów synchronizatora, przeniesiono karabin maszynowy z zaczepu na górnym płacie i umieszczono go przed pilotem, na osi kadłuba, co zmniejszyło opory aerodynamiczne i poprawiło obsługę broni. Znakomita jak na tamte czasy prędkość maksymalna, wynosząca ok. 165 km/h oraz bardzo dobre wznoszenie sprawiły, że N.17 stał się niezwykle groźnym i udanym samolotem, deklasującym niemieckie Fokkery
E.III, D.II oraz Halberstadty D.II i
D.III.

Nieuport
N.17C.1 w Rof
Tajemnicą sukcesu była lekka konstrukcja oraz układ tzw. „półtorapłata” – gdzie dolny płat trzymał się na pojedynczym dźwigarze i miał znacznie mniejszą cięciwę w porównaniu z płatem górnym. Niemcy starali się skopiować ten układ, analizując zdobyczne Nieuporty, czego efektem był Siemens-Schuckert
D.I, który jednak nie znalazł się w masowej produkcji. Dalszym etapem „fascynacji” N.17 był Albatros
D.III, który podobnie jak D.V, miał problemy z wytrzymałością konstrukcji, ponieważ zainstalowano tam ciężki silnik rzędowy, dwa karabiny maszynowe, a kadłub wykonany był ze sklejki a nie z blachy aluminiowej i płótna. Niestety, idea „półtorapłata” miała swoje granice. W tym przypadku wytrzymałościowe.

Nieuport N.17 był standardowym myśliwcem aliantów przez całą drugą połowę 1916 roku. Wyparty z jednostek został dopiero od początku 1917 roku, gdy do służby weszły SPAD
S.VII, Sopwith Pup, Sopwith Triplane, a następnie bardziej zaawansowane konstrukcje jak SE5a,
Camel, czy S.XIII. Co ciekawe, był też myśliwcem eksportowym, którego produkcję podjęto w Rosji w zakładach
DUKS. Służbę frontową pełnił też we Włoszech, gdzie tamtejsi piloci bardzo cenili sobie jego zwrotność, lekkość i prędkość wznoszenia.
N.17 był stale modyfikowany. Efektem tego był model N.23 – bliźniaczo podobny – posiadający mocniejszy, 120 konny, silnik Le
Rhone. Inną wersją był N.17bis, na którym przekonstruowano kadłub, czyniąc go bardziej owalnym przez wstawienie ożebrowania w jego tylnej części. Płatowiec wyposażono w jeszcze mocniejszy, bo 130 konny, silnik rotacyjny. W takiej konfiguracji samolot rozpędzał się do około 195 km/h i był to najszybszy wariant z wielkiej rodziny Nieuportów.
Kolejne wersje, czyli N.24, N.24bis, N.25, czy też N.27 były tylko „odgrzewaniem kotleta”. Przejęto kadłub N.17bis, przekonstruowano cały płat, instalując bardziej wypukły profil aerodynamiczny. Od wersji N.23 przesunięto też karabin maszynowy pilota na prawą stronę z uwagi na wprowadzenie nowego synchronizatora.

N17
na tle wybuchającego wrażego balonu
Równocześnie powstawały też wersje szkolne, np. Nieuport N.21 E.1, gdzie „pod maską” siedział słabszy, znany z N.11 silnik Le Rhone o mocy 80
KM. Jak pisałem, koncepcja „półtorapłata” miała swoje limity, podobnie jak i silniki rotacyjne, których większa moc, wymiary i ciężar sprawiały pilotom coraz więcej problemów przez swój efekt żyroskopowy. Znacznie bardziej „perspektywiczne” były płatowce SPAD, które były szybsze, bardziej wytrzymałe oraz posiadały znakomitą prędkość w nurkowaniu. Tak czy siak, Nieuport N.11 oraz N.17 miały swój bardzo ważny etap w historii lotnictwa wojskowego, gdyż walnie przyczyniły się do zlikwidowania „Bicza Fokkerów” oraz do alianckiej supremacji w powietrzu do przełomu 1916/17 roku.
W
symulatorze mamy dostępny model
Nieuport 17.C.1. Model nie jest dodawany
od razu do gry, jest to płatny addon,
kupowany poprzez serwis neoqb dot.
RoF'a. Po zakupie, samolot dodawany jest
do naszego konta. W innym przypadku, możemy
go obejrzeć jak i powalczyć z N17 jako
z A.I w simie. Po zakupie i zajęciu
miejsca w Nieuporcie od raz na oczy nam
się rzuca dosłownie brak wszystkiego w
kabinie. Kokpit nie jest wyposażony
nawet w kompas. Prostota i parę wajch -
oto kabina N17, do tego prosta owiewka
kabiny czyni z wnętrza N17 raczej
nieprzyjazne pilotowi środowisko. No
chyba, że chodzi o to by zapomnieć o
zegarach i skupić się na samym locie
:) ? Przed samą owiewką widnieje nam
też jeden karabin z oryginalnym
celownikiem (nie ma tutaj nic ponad
standard). Wersja przedstawiona w RoF
niestety nie posiada naskrzydłowego
karabinu typu Lewis.


Powyżej
widoki z kabiny N17
Samolot
nie posiada też sterowanej chłodnicy
(silnik chłodzony jest powietrzem i nie
jest wyposażony w żadne żaluzje) toteż
to możemy sobie odpuścić. Również
przed lotem bojowym nie ma co ustawiać
sobie zbieżności karabinów :). Jeśli
chodzi o bryłę zewnętrzną - także model
cudo. Samolot jest zrobiony po prostu pięknie,
a że sam ma śliczną linię niczym młoda
żwawa klacz można patrzeć na niego
godzinami ;). N17 to niewątpliwie jeden
z najładniejszych płatowców I Wojny
Światowej, jego linie z jednej strony są
bardzo klasyczne, z drugiej przebija z
nich olbrzymia lekkość i takim też właśnie
jest. Model lotu dla N.17 jest sceną, a
on sam śliczną baletnicą. Niebo i
podniebny taniec na N.17, który do tego
można wykonać z garcją. Samolot
faktycznie jest bardzo lekki (niestety
też co za tym idzie delikatny). Przy
umiejętnej walce manewrowej na N.17 można
nie dać się zestrzelić wykonując
najprostsze figury powietrzne zacieśniając
co raz bardziej skręty. Czasem ma się
wrażenie, że samolot potrafi zakręcać
w miejscu. Bardzo ładnie wykonuje też
przewroty przez skrzydło w lewą stronę
(kierunek rotacji silnika). Samolot ma w
miarę niezłe wznoszenie, jednak jego
prędkość lotu pozioma jest niewystarczająca
i w takim locie szybko nas dogonią, do
tego przy nurkowaniu szybko pozbędziemy
się naszej powierzchni skrzydeł więc
tutaj bardzo ostrożnie - lepiej nie
wzbijać się za wysoko i na dole wykręcić
przeciwnika. Niewystarczające jest też
uzbrojenie. Jeden km. to stanowczo za mało,
chociaż oczywiście - da się więc
wszystko dla odważnych!

N.17
w walce z D.VII
3.
SPAD
XIII C.1

Prototyp płatowca opracowały zakłady Societe Provisoire des Aeroplanes Deperdussin (SPAD) ulokowane w Paryżu. Fabryka miała na swoim koncie niezwykle udany samolot myśliwski SPAD S.VII oraz krótki flirt z montowaniem ciężkiego uzbrojenia na płatowcach, czego wynikiem był SPAD S.XII z działkiem Puteaux kal. 37mm.
Nowa konstrukcja, oznaczona jako SPAD
S.XIII, oblatana została z początkiem kwietnia 1917 roku. Wzorcem był SPAD
S.VII. Pomimo tego, że wizualnie maszyny bardzo niewiele się od siebie różniły, to jednak w konstrukcji zaszły dość poważne zmiany. Najważniejszą była chyba wymiana silnika. Nowym „sercem” został rzędowy Hispano-Suiza HS-8Ba o mocy 200KM, a następnie HS-8Bb o mocy 220KM. Ten drugi posiadał zainstalowany reduktor oraz wyższy stopień sprężania w porównaniu z wcześniejszą wersję. Zmiany zaszły też w uzbrojeniu. Dodano drugi karabin maszynowy
Vickersa. Każdy z nim posiadał 400 pocisków na lufę. Przerobiono również wygląd kokpitu.
Samolot nie był do końca udany. Problemy sprawiał delikatny silnik
Hispano, do którego obsługi potrzebowano „sterylnych” (jak na warunki frontowe!) warunków. Często występowały problemy z reduktorem, przez co wiele egzemplarzy bywało uziemionych. O ile S.XIII wprowadzał silniejsze uzbrojenie oraz większą prędkość poziomą w porównaniu ze swoim starszym bratem, SPADem
S.VII, to ustępował mu pod względem właściwości pilotażowych. To sprawiało, że piloci preferowali często S.VII chociaż był słabiej uzbrojony i nieco wolniejszy.

Płatowiec był w stanie rozpędzić się do około 220 km/h oraz posiadał bardzo dobre wznoszenie, rzędu 6-7 m/s. Władze zdecydowały o jego szybkim wdrożeniu do służby, gdzie wkrótce zaczął zastępować ostatnie Nieuporty oraz SPADy
S.VII. Wkrótce stał się podstawowym samolotem myśliwskim francuskiego lotnictwa. Wykorzystywał go również Amerykański Korpus Ekspedycyjny, gdzie S.XIII zastąpiły Nieuporty N.28, lotnictwo włoskie i belgijskie. W sumie zbudowano ponad 8000 egzemplarzy tego myśliwca.


W
naszym symulatorze jest samolotem o
wielu twarzach. Może być bardzo groźnym
i niedostępnym przeciwnikiem, a może
też być strzelnicą dla niemieckich
samolotów. Wszystko zależy oczywiście
od Pilota, który wykorzysta bardziej
lub mniej zalety maszyny. I w tym
przypadku graficznie nie ma się do czego
przyczepić. Kokpit został w Spadzie
wykonany wzorcowo, ze wszystkimi
zegarami oraz świetnymi teksturami.
Samolot jest dość dobrze wykonany pod
względem właśnie wyposażenia dla
pilota. Mamy tutaj nawet takie cudo
jakim jest prędkościomierz :).

SPAD
nie jest prostym samolotem w RoF. Już
przy starcie samolot nam dość mocno
myszkuje, na szczęście po wzbiciu się
w powietrze i nabraniu prędkości staje
się stabilniejszą konstrukcją. Myśliwiec
posiada niezłe wznoszenie oraz prędkość,
jest też dość wytrzymały na ostre
nurkowanie, ale jak w każdym dwupłatowcu
w RoFie, przegiąć nie można, najpierw
przekręcimy silnik, a za chwilę
odpadnie nam dach, ale jeśli mamy
przeciwnika na ogonie - prawie, pewne,
jemu to zdarzy się szybciej. Oprócz
tego, co już podano, to maszyna o
najlepszym wznoszeniu w RoF'ie. Dzięki
temu może dość szybko uciec wysoko i
szykować się do ataku w odpowiednim
momencie. Myśliwiec na pewno można
nazwać samolotem do walki typu B&Z.
W zwrotności ustępuje jednak wielu
samolotom, lepiej zatem dbać o prędkość
lotu niż jego zwrotność. Maszyna jest
też dość wytrzymała na trafienia.
Trzeba zwracać też uwagę na obsługę
silnika (mieszanka) oraz samą chłodnicę.
Przegrzana woda będzie nam gwizdać
niczym gotująca się woda na herbatkę
w babcinym czajniku. Maszyna posiada też
dobre uzbrojenie w postaci dwóch
karabinów, może zabierać dwie bomby
(przy wybieraniu uzbrojenia warto zwrócić
uwagę czy ich nie zabieramy, jeśli nie
musimy lepiej wziąć samą amunicję i
nie obciążać dodatkowo płatowca, a z
default'u nam je pakują od razu).
Samolot też posiada przemyślany
celownik (jeden z lepszych w maszynach
dostępnych w Rise of Flight).

4.
Pfalz D.III/D.IIIa

Pfalz D.III był podstawowym myśliwcem niemieckiego lotnictwa obok Albatrosa D.Va oraz Fokkera Dr.I przez drugą połowę 1917 roku i wiosnę 1918 roku. Była to pierwsza konstrukcja firmy Pfalz Flugzeugwerke, którą wprowadzono do produkcji masowej. Prace nad prototypem rozpoczęły się pod koniec 1916 roku, a w kwietniu roku następnego przedstawiono go władzom. Płatowiec inspirowany był przez francuskiego Nieuporta N.17, jednak niemieccy konstruktorzy zastosowali bardzo mocną konstrukcję.

Dolny płat zbudowany był na dwóch dźwigarach. Podobnie, słupki łączące oba płaty były podwójne. Warto wspomnieć o konstrukcji samego kadłuba – był on zbudowany ze sklejki prasowanej na gorąco, nakładany pod kątem. Druga warstwa, nałożona na pierwszą była nakładana w stronę przeciwną. Zapewniało to lekkość konstrukcji oraz jej bardzo wysoką wytrzymałość. Do tego trzeba wspomnieć, że inżynierowie włożyli olbrzymi wysiłek w opracowanie aerodynamicznej sylwetki samolotu. Był to chyba najlepiej pod tym względem opracowany samolot z pierwszej wojny światowej, z którym mógł się tylko równać Albatros D.V.
Solidna konstrukcja i mały opór spowodowały, że samolot miał znakomitą prędkość nurkowania i w odróżnieniu od Albatrosów serii D.III i D.V nie miał problemów z wytrzymałością płatów. Pilot posiadał znakomitą widoczność poprzez niskie położenie górnego płata.

Zastosowanie silnika rzędowego oraz dwóch karabinów maszynowych spowodowało, że Pfalz D.III był znakomitą platformą strzelecką. Wadą było kiepskie wznoszenie oraz niska prędkość pozioma kształtująca się na poziomie ok. 165 km/h.
W listopadzie 1917 roku wprowadzono do służby zmodyfikowaną wersję samolotu, oznaczoną jako D.IIIa. Przede wszystkim przekonstruowano statecznik poziomy, zwiększając jego powierzchnię. Karabiny maszynowe ustawiono przed pilotem (wcześniej były zabudowane w kadłubie) co umożliwiło lepsze celowanie oraz możliwość usuwania zacięć. Mercedesa D.III o mocy 160KM zastąpiono mocniejszą, 180-konną, wersją D.IIIa, co polepszyło wznoszenie oraz prędkość poziomą, która wynosiła teraz 180 km/h.

Pfalze D.III dostarczono pierwszy raz do jednostek w sierpniu 1917 roku. Pierwszym odbiorcą była Jasta 10. Jednak płatowce te najczęściej służyły w eskadrach bawarskich, m.in. w Jasta 23b. Produkcja trwała do maja 1918 roku. W sumie wyprodukowano około 1000 egzemplarzy (ok. 250 egzemplarzy wersji D.III i 750 wersji D.IIIa)
Nie był to zbyt udany samolot. Zdecydowanie brakowało mu mocy, by móc skutecznie zwalczać liczniejsze lotnictwo alianckie. Jednak niemieccy piloci zmuszeni byli na nim latać z racji braku lepszej alternatywy. Dobrze użyty potrafił być groźny, o ile posiadał odpowiednią przewagę wysokości i działał z zaskoczenia. Opracowania wspominają o tendencjach do ześlizgu na małych prędkościach oraz do wpadania w gwałtowny korkociąg (w tym płaski) po przeciągnięciu.
Pfalz
w Rise of Flight jest samolotem w
lataniu bardzo podobnym do Albatrosa
D.Va. Jest też płatnym dodatkiem, który
można zakupić poprzez stronę
dedykowaną RoF'owi. Model pod względem
wykonania (no trzeba to znów powtórzyć
:D) i tutaj nie pozostawia wiele do życzenia
jak i wirtualny kokpit. Kabina jest
jednak dość ubogo wyposażona. Za to
dobrze widoczna jest wajcha od chłodnicy,
która pokazuje nam czy chłodnica jest
otwarta czy nie (na prawo pod skrzydłem).
Z kabiny jest bardzo słaby widok do
przodu. Profil górnego płata jest dość
gruby, co powoduje, że przy lataniu nie
widać co się dzieje z przodu tuż
przed płatowcem. Profil płata zasłania
nam z 20% widoku do przodu co jest dość
istotne w walkach online, bowiem
stracenie na chwilę przeciwnika z
widoku może skutkować, że znajdzie się
on za chwilę na naszym ogonie.

Jedynym
rozwiązaniem na to jest przesuwanie się
pod płat (nad już niewiele można) i
ew. kontrola widoku w taki sposób
(przydaje się bardzo Track IR z
Vectorem). Inaczej, przeciwnik lecący
przed nosem szybko to wykorzysta i zwali
się na któreś skrzydło a my tego nie
zauważymy. W locie poziomym samolot
jest w miarę szybki (zbliżone wartości,
o ile nie te same co Albatros V), jak i
we wznoszeniu nie widzę tutaj specjalnej
różnicy między oboma niemieckimi
samolotami (oczywiście prędkość wznoszenia
ustępuje samolotom alianckim). Może być
nawet lekka przewaga w stronę Pfalz'a.
Jeśli chodzi o zwrotność, nie ustępuje
on Albatrosowi, a w nurkowaniu jest
lepszym samolotem i dość wytrzmałym
na ostrzał kadłuba i skrzydeł. Silnik
za to jest w Pfalz'u piętą achillesową
i przy nawet małym ostrzale łatwo się
pożegnać z jago prawidłowym działaniem.
Oba karabiny umieszczone są w kadłubie
tuż przed pilotem. Dość łatwo się
celnie wstrzelać, co powoduje, że
Pfalz na ogonie może stanowić groźną
najbliższą przyszłość dla
przeciwnika.

Pozdrawiam,
YoYo (zarys
historyczny jest autorstwa Lukasa) To Be Continued c.d.n.
|