|
Focke Wulf FW-190 "The
Butcher Bird" from Shockwave
Production

"Wznoszenie
prawie dwadzieścia metrów na sekundę,
na wskaźnik ciśnienia ładowania wole
nie patrzeć. Z nonszalancją samobójcy
domykam klapki wlotów chłodnic,
wciskam palcem wskazującym zatrzask
zabezpieczania na przepustnicy, jednocześnie
odciągając całą dźwignię w prawo.
Silnik dławi się na ułamek sekundy,
by wkręcić się z opętańczą szybkością
na trzy tysiące dwieście obrotów, słyszę
gniewne, pełne dezaprobaty, syczenie
automatyki kontroli momentu obrotowego
reduktora w odpowiedzi na moje szaleństwa,
niepewnie patrzę na ciśnienie ładowania.
Wskaźnik wyskalowany jest do 1,8 ata ,
a wskazówka leży na ograniczniku
troszkę poza skalą , dwa tysiące metrów
,trzysta pięćdziesiąt kilometrów na
godzinę i dynamicznie uzyskane dwadzieścia
metrów na sekundę w pionie. Ja, stary
heretyk, kurwiarz i prześmiewca ,modle
się i klnę na przemian, błagając
Boga o minutę czasu, „Panie, czy
to takie istotne dla Ciebie?’ ,
Trzy tysiące pięćset metrów , w
tempie ekspresu przebijam się przez luźną
frakcje altocummulusa, który
natychmiast osiada na owiewce zamieniając
się w mleczną warstwę płonącego słonecznym
blaskiem szronu, odruchowo wciskam
przycisk natrysku metanolu na
wiatrochron. Odchylam się na bok w
fotelu i widzę półtorametrowej długości
purpurowo-fioletowe płomienie z
kolektora wydechowego, przechodzące w
grubą smugę spalin..."
Schmeisser
...Taaaaak....
Ernst już dawno mi mówił, że
dostaniemy nowy sprzęt do naszego
Staffel. Wgramoliliśmy się z chłopakami
do brudnego Juchasa. Potem w zasadzie żartowaliśmy
z Churchilla cały lot przypominając
sobie zdjęcie z gazet jak stoi z
cygarem i trzyma karabin w dłoniach z
tym głupim uśmieszkiem. Radość która
nam towarzyszyła nie tylko dotyczyła
tego wydarzenia. Przede wszystkim w
duszy śmialiśmy się wprost w zadarte
dzioby
prychających Hurricane’ów
czy zwinnych i zgrabnych Spitfire’ów.
Wiedzieliśmy, że nowe maszyny, które
mamy odebrać na lotnisku w Brnie zepchną
lotnictwo brytyjskie do marginesu. W
zasadzie, dla nas na ten dzień wojna była
przesądzona i już liczyliśmy czas
kiedy przejdziemy się Trafalgar Square
również za sprawą naszych lądowych
kolegów. Z lotniska przewiozły nas dwa
Ople prosto do kantyny. Potem Brief z
tutejszym lotniskowym
„szefem”, który przypomniał
nam to co i tak już studiowaliśmy od
miesiąca i wreszcie pojechaliśmy w
stronę płyty lądowiska tuż pod
ostatni hangar, gdzie czekały na nas do
transportu nowiutkie FW-190. Samoloty
jakże zwarte w swojej konstrukcji, o
jakże jastrzębim charakterze! Uśmiech
zagościł na mojej twarzy odsłaniając
wybrakowaną trójkę. – Bójcie
się : wycedziłem przez zęby i
pierwszy pognałem z kopyta w stronę tępo
zakończonych osłon silników BMW801
...

Na
lotnisku samolot dowódcy III/JG2 zlany
poświatą zachodu i oczekujący na
swoja kolejkę patrolu.
Osoby,
które studiują nowości ze światka
symulatorów powinny dobrze znać nazwę
Shockwave Production. Firma obecna jest
już na rynku od kilku ładnych lat
wydając co jakiś czas wciąż to nowe
dodatki do simów. Wszystko w zasadzie
zaczęło się od dodatku Fire Power do
CFS3. Dodatek zmieniał wiele a przede
wszystkim uczynił z CFS3 grę bardziej
symulacyjną i bardziej realną. Właściwie
dla mnie CFS3 bez Fire Power jest
niewiele wart. Potem ruszyły sprawy z
dodatkami do FS2004. Założenie wydawcy
jednak jest zupełnie inne niż większości
firm promujących add-ony do tego
„cywilnego” symulatora.
Shockwave zajął się klasyką –
samolotami II -giej Wojny Światowej.
Tak też warbirdsy stały się specjalnością
przedsiębiorstwa z USA. Chociaż ktoś
może też zarzucić taki pomysł
stwierdzeniem „no ale tam się nie
da postrzelać...”, tak i dla
takich osób Shockwave przygotował
Battle of Britain 2 Wings of Victory, a
FS2004 z warbirdsami zostawił maniakom
realistyki samego płatowca. Z tytułów
z serii przeznaczonej dla efesa warto
wymienić pakiet pod nazwą Wings of
Power (gdzie mamy do czynienia przede
wszystkim z pięknie zrobionymi
bombowcami) oraz P-51, który zapoczątkował
dodatki do pakietu przejmując jego nazwę.
Cała seria warbirdsów nosi zatem tytuł
Wings of Power, a kolejnym rozszerzeniem
FS2004 stał się dodatek w postaci myśliwca
Focke Wulf FW190A/F Wings of Power.

O
historii powstawania myśliwca w okresie
międzywojennym nie ma co mówić, są
dostępne i nieźle opracowane
monografie, do tego temat był już
poruszany w dziale Historia / III
Rzesza. Skupmy się raczej na samym
wirtualnym modelu Focke Wulfa i na tym
co nam zaoferowano.

Instalacja.
Wejść
w posiadanie FW190 od Shockwave można w
sposób dwojaki. Albo kupić bezpośrednio
w sklepie producenta poprzez jego stronę
www (adres na końcu recenzji, należy
posłużyć się kartą kredytową),
albo kupić w sklepie internetowym
simmarket.com . Istnieje też możliwość
zakupu wersji pudełkowej (omawiana jest
wersja download) ale oczywiście jest
ona droższa, a ponadto należy uzbroić
się jeszcze w cierpliwość zanim
dostaniemy przesyłkę z upragnionym
modelem myśliwca. Wersja download
oferuje cały pakiet z FW190
zabezpieczony hasłem, które otrzymamy
po zakupie. Sama instalacja nie nastręcza
żadnych problemów i nie mam tutaj mowy
o pomyłce. Pakiet zawiera bowiem plik
exe czyli narzędzie samo instalujące
się. Do tego poprawnie wykrywana jest
droga do naszego FS2004 wiec jak już
wcześniej piszę nie ma tutaj problemu.
Warto też ściągnąć uaktualnienie do
Foki (również format exe). Wszelkie
potrzebne informacje można znaleźć na
Forum Shockwave (również darmowy patch). Łącznie pliki do instalacji
zajmują ok. 80Mb, po instalacji ponad
300Mb na naszym HDD (a w tym instrukcja,
która liczy sobie 133 strony).
Instrukcja. Co zawiera? Powtórkę z
poprzednich produktów z serii Wings of
Power (chodzi o wstęp w którym tłumaczone
są podstawowe zasady zarządzania
samolotem jak i silnikiem lotniczym)
oraz część drugą w której czytamy
już na temat Focke Wulfa. Część tę
rozpoczyna wprowadzenie do tematu jakim
jest FW190, dalej mamy parę słów o
historii oraz coś niespotykanego
– pewien rodzaj pisemnej odprawy
na temat jak „zwinąć”
niemaszkom nienaruszony model FW190 :-D.
Pomysł git no nie? Faktycznie znana
jest taka akcja z historii, może nie aż
na skalę kradzieży myśliwca (chociaż
projekty takie były bo Brytyjczycy
wiedzieli, że nowy myśliwiec przewyższa
osiągami ówcześnie latające Spity
Mk.V), ale niejaki adiutant III/JG2
Oberleutant Faber 23 czerwca 1942r
„omyłkowo” wylądował na
RAF-owskim, wojskowym lotnisku w Pembrey
na nieuszkodzonym FW190A-3 o numerze
313. Niby była kiepska widoczność,
wieczór, sam Faber był zmęczony i
wszystko to co widział wyglądało jak
w DE albo i co ale sytuacja co najmniej
kontrowersyjna. Oczywiście samolot
poszedł od razu w łapska ucieszonych
pilotów testerów oraz naukowców i tym
samym rozpoczął się słynny wyścig
na osiągi Spity-FW (trochę namieszał
też szyki P-47), a niektóre pomysły
zaadoptowano chociażby w Tempeście.
Instrukcję kończą screeny oraz opisy
poszczególnych modeli jakie ukazały się
w pakiecie oraz check listy do poszczególnych
maszyn. Dodatkowo można znaleźć dane
techniczne oraz wymogi ustawień
parametrów pracy silnika dla poszczególnych
faz lotu płatowca.

Pięknie
i zarazem zadziornie pomalowana Foka z
JG2
Opis
wariantów FW190.
Łącznie
zestaw składa się z 10 modeli myśliwca
Focke Wulf 190 serii A oraz F. Poszczególne
typy i malowania zostały przedstawione
na miniaturce obok. By ja powiększyć
należy na nią kliknąć. Oto co
zawiera pakiet od Shockvawe:
|

|
-
FW190A-3 – produkowany na
wiosnę 42 od lutego, silnik
BMW801D-2 (1730 k.m.- wymagał
jednak wysokooktanowego paliwa
96- C3), dodano wyrzutnik
ETC-501 na którym w modelu
podwieszony jest zewnętrzny
zbiornik paliwa
-
FW190A-4 – produkowany od
czerwca 1942, nowa wersja
silnika D-2 z możliwością
rozbudowy do obsługi wtrysku
wody z metanolem 1:1
(MW50, nie stosowano), FuG16Z,
zmiany w maszcie na stateczniku,
nowa forma ruchomych żaluzji
zamiast szczelin wentylacyjnych
-
FW190A-4 winter (malowanie
zimowe)
-
FW190A-5 – wersja z dłuższym
kadłubem (przesunięte łoże
silnika w związku ze zmianami
środka ciężkości o 15cm), położenie
silnika również obniżono o
10cm, nowsze wyposażenie w
stosunku do poprzednika (FuG25a,
elektryczny sztuczny horyzont,
nowy aparat tlenowy)
|
-
FW190A-5/U12 – wersja z
podwieszanymi pod skrzydłami
zasobnikami z dodatkowymi MG, łącznie
model ten posiadał uzbrojenie 2x MG17 i
6x MG151/20E
-
FW190A-6 – produkowano w okresie
maj-listopad 43, najważniejsza zmiana
to zastąpienie nie lubianego przez
pilotów MG FF na silne MG151/20E oraz
związane z tym zmiany w konstrukcji
skrzydła. Karabiny pozostawiono gdyż
za pomocą ich pocisków smugowych
niemieccy piloci nakierowywali silniejszą
serię z działek
-
FW190A-8 – zastosowanie wreszcie
na szeroką skalę instalację MW50 (118
litrów, instalacja mogła też być
wykorzystana jako zbiornik paliwa) oraz
zmiany w wyposażeniu, charakterystyczne
stało się też przeniesienie rurki
Pitota na prawe skrzydło na ok.
¾ długości oraz przesunięcie
wysięgnika ETC do przodu
-
FW190A-8/R8 – z dodatkowymi
szklanymi płytami opancerzonymi na
owiewce (30mm) chroniącymi pilota , w
miejsce MG FF zastosowano Mk108
-
FW190A-9 – późna jesień 44,
ostatnia seria produkcyjna typu A, nowy
silnik BMW801S (2000 k.m.), nowa osłona
kabiny zaadoptowana z wersji F-8 (niektóre
elementy nawet z Ta-152)
-
FW190F-8 – modyfikacja wariantu
A-8 na wersję szturmową
Każde
z malowań jest kopią historycznego
kamuflażu i oznaczeń z okresu II Wojny
Światowej. Warto też dodać (co zresztą
wyraźnie widać), że malowania są
kompletne - wiec swastyki widnieją jak
należy. Temat poruszany był
wielokrotnie na naszym Forum wiec nie ma
sensu go kontynuować (czy powinno
pokazywać się swastyki czy też nie?).
Ja jednak jestem zdania, że symulator
ma symulować odpowiednie realia z
zachowaniem jednak pewnej etyki. Dla
mnie przedstawienie znaku rozpoznawczego
jest tutaj i etyczne i historyczne o ile
podchodzi się do niego jako prawdy
historycznej a nie symbolu faszyzmu.
Trudno wyobrazić sobie też świetnie
wykonany model redukcyjny bez takich
znaków i tak samo jest w simie. Nie sam
znak był złem, tylko ludzie, którzy
go propagowali i obrali za symbol
przejmując z innych kultur, a swastyka
i tak wciąż w niektórych kulturach używana
jest za symbol szczęścia (patrz np.
Indie) i nie ma nic wspólnego z
faszyzmem. Trudno też sobie wyobrazić
np. zakazanie przedstawiania gwiazdy
czerwonej w związku np. z Katyniem. To
jest zupełnie inny temat i ja
przynajmniej biję brawa dla twórców,
że nie zaniechali pokazać samolot
takim jakim on był w tamtych latach i
tylko to się liczy - bez innych
podtekstów (zresztą w całej serii
Wings of Power przyjęto założenie ścisłej
realistyki jeśli chodzi o malowania).
Model
3D zewnętrzny
Ogólnie
rzecz biorąc model 3D został jak
najbardziej poprawnie wykonany (porównanie
z rysunkami technicznymi). Elementy do
których można mieć zastrzeżenia należą
do najdrobniejszych detali ogółu bryły
3D (w dalszej części mojej oceny
postaram się je wyszczególnić).
Podczas podziwiania zewnętrznego modelu
3D miałem wrażenie iż autorzy troszkę
się spieszyli z wydaniem produktu
finalnego, dlaczego tak sądzę?
Odpowiedź jest bardzo prosta, wcześniejszy
model ze stajni Wings of Power czyli
P-51D/H był o niebo lepiej wykonany pod
względem np.: animacji zewnętrznych
elementów 3D! Monografii oraz opisów
do Foczki na rynku wydawniczym nie
brakuje, więc skąd takie uchybienia?
można to tylko usprawiedliwiać pośpiechem!
Moim zdaniem każdy kolejny model 3D,
tego samego zespołu autorów powinien
być lepszy od poprzedniego ( w tym
wypadku był to P-51D/H), niestety w
przypadku Focke-Wulfa Fw-190 tak nie
jest. Na uznanie natomiast zasługują
tekstury zewnętrzne samolotu, są
lepiej wykonane niż miało to miejsce w
przypadku Mustanga, w tym miejscu widać
„namacalnie” poprawę,
wielkie brawa! Tekstury zostały
wykonane metodą tradycyjnej grafiki,
posiadają ślady oraz napisy
eksploatacyjne, bardzo starannie
wykonano piktogramy, choć wielu
(niestety) brakuje.

Postaram
się teraz wyszczególnić elementy i
detale które zasługują na uznanie
oraz te, do których można mieć
zastrzeżenia.
Elementy
i detale, które zasługują na uznanie
oraz wysoką ocenę:
·
perfekcyjnie
wymodelowany kadłub, usterzenie oraz
skrzydła samolotu - widoczne
zróżnicowanie w zależności od wersji
samolotu
·
śmigło
oraz wentylator chłodzący silnik
– animowane
·
pięknie
wymodelowane okapotowanie silnika BMW
·
wiatrochron
·
pancerne
nakładki na osłonę kabiny pilota tzw.
„Końskie okulary”
·
osłona
kabiny - widoczne
zróżnicowanie w zależności od wersji
samolotu - animowana
·
uzbrojenie
strzeleckie samolotu
·
szczegółowość
kabiny samolotu - „zaglądając”
z zewnątrz
·
pilot
wirtualnego samolotu Wings of Power
Fw-190 - UWAGA
- Tylko wymodelowanie 3D!
·
kółko
ogonowe – animowane
·
wyrzutnik
podkadłubowy ETC 501

Jeden
z modeli FW190A-4. Tym razem model bez
zapasowego zbiornika paliwa i w zimowym
malowaniu
Elementy
i detale, które nie zasłużyły na
uznanie oraz wysoką ocenę:
·
wymodelowanie
3D silnika BMW - jest
tylko płaską teksturą!
·
ruchome
żaluzje wentylacyjne (od wersji A-4
Fw-190) - brak
animacji!
·
podwozie
główne samolotu - bardzo
ubogo wykonano golenie podwozia!
·
mechanizm
popychaczy lotek samolotu - błędne
wykonanie oraz zła animacja tego
elementu!
·
pilot
samolotu - brak
animacji kończyn pilota!
·
klapy
do startu i ładowania - bardzo
ubogie wykonanie mechanizmu chowania i
wypuszczania klap!
Reasumując,
jako
że powyższa recenzja jest „dziełem”
zbiorowym, całkowicie zgadzam się z
oceną Rafała, tym bardziej, że Wings
of Power jest kolejnym porządnie (nie
wliczając drobnych błędów) wykonanym
płatnym modelem – legendą dla
Microsoft Flight Simulator 2004 A
Century of Flight. Gorącą polecam
wirtualną Foczkę! Ocena za model zewnętrzny
pięć z małym minusikiem.

W
produktach Shockwave istnieje coś
takiego jak model zniszczeń.
Faktycznie, można połamać samolot, za
nami sypią się iskry i kupę dymu.
Dotyczy to nie tylko tego modelu ale całej
serii Wings of Power.
Kabina
Jak
w większości samolotów do FS2004 mamy
podział na kabinę 2d oraz na tę
wirtualną, czyli 3d. Kabina 2D
reprezentuje bardziej klasyczne podejście
do tematu. Ot stały obraz z teksturą i
pracującymi zegarami. W tej technice
zostały wykonane trzy panele oraz dwa
dodatkowe. Mamy zatem dostęp do głównego
panelu przyrządów, do panelu przełącznika
paliwa (z rozdzielaczem) oraz do panelu
włączników elektryki. Do tego dodano
dwa ponadstandardowe panele dostępne
tylko w opcji 2D z GPS oraz z kąpleksem
nawigacyjnym. Fan II WŚ może się
oburzyć, jednak oba
„nowoczesne” panele dostępne
są tylko przy odpowiedniej kombinacji
klawiszy (standardowo ich nie widać), a
po drugie umotywowane to zapewne zostało
tym, by wykorzystać częstotliwości
NDB czy VOR na naprowadzanie samolotu.
Co do "starych" paneli z
prawdziwej Foki (przełącznik paliwa
oraz panel elektryki) zastosowano
ciekawe rozwiązanie - by graczowi było
łatwiej je odczytać (a jasne jest, że
większość z mas włada j.angielskim)
pozostawiono napisy w kokpicie
niemieckie, jednak przy tych panelach 2D
zastosowano coś w rodzaju karteczek
naklejonych przez angielskiego pilota
porywającego samolot z angielskim
tekstem). Pomysł fajny i nie
przeszkadza gdyż cały jest utrzymany w
stylu lat 40tych (angielskie teksty
napisane są na maszynie).

FW190
miał jedną z najnowocześniejszych
kabin tamtego okresu. Pomysł z panelami
jest wykorzystywany do dziś i w
zasadzie projekt K.Tanka można uznać
za protoplastę późniejszej ergonomii
w dziedzinie funkcjonalności wnętrza
kabin lotniczych. Wnętrze kabiny 3D
zostało wykonane bardzo ładnie.
Tekstury są dobrze odwzorowane chociaż
może zbyt sterylne (mi zabrakło trochę
brudu, porysowań na tablicy przyrządów,
czy zdjęcia Helgi u dołu Revi :- ) ).
Właściwie nie ma się nawet na siłę
tutaj do czego przyczepić, aaa no może,
że brak różnicy jest w widoku pomiędzy
otwartą, a zamkniętą kabiną,
pleksiglas wygląda tak samo (a w
zasadzie widać, że go tam nie ma, no
tutaj niedoścignionym wzorcem jednak
jest Jak-3 z CaptainSimu). Co do
funkcjonalności samego kokpitu –
zegary działają wszystkie i do tego płynnie
(są ładnie odświeżane), oddano również
animację większości przycisków jak i
wajch. Szkoda, że jeśli chodzi o
trymetr zrobiono tylko jeden działający
jeśli chodzi o wirtualny kokpit (brak
trymera steru kierunku).Przydała by się
również animacja uchwytu zastrzykowej
pompki paliwa (oraz to by działała).
Fajnie za to pracuje manetka zmiany
skoku śmigła (oczywiście kąt płata
śmigła również się zmienia). By
dostać się do niektórych przyrządów
należy lekko się schylić w kabinie,
gdyż główna tablica przyrządów jest
w FW190 dwudzielna i mamy utrudniony
dostęp do tej drugiej części,
mi.innymi do dźwigni przełączenia
zbiorników paliwa (nota bene jakoś nie
udało mi się jej przestawić z kokpitu
3D a jedynie z paneli 2D chociaż wyświetla
się „łapka”), czy przełącznika
wskaźnika paliwa. Nieźle jest też
oddany pilot ubrany w mundur Luftwaffe z
kamizelką ratunkową i obracający głowę
w stronę skrętu maszyny. Oczywiście
jak przystało na symulator cywilny nie
działa nam wskaźnik amunicji jak i
konsola zarządzania uzbrojeniem (no ale
to już nie wina twórców : ). Reasumując
wygląda to całkiem nieźle. Cały
kokpit jak i jego interaktywność
– na pewno można dać wysoką notę,
parę spraw jednak umknęło twórcom, bądź
działanie takie było z góry
zamierzone. Tutaj dałbym ocenę w
wysokości cztery plus.

Wrażenia
z lotu
Sądzę,
że jest to najmocniejsza strona FW190
od Shockwave Production. Samolot
zachowuje się nader właściwie z
przedstawionym tutaj modelem lotu! Po
uruchomieniu silnika na 1200-1300 Rpm
czekamy aż temp. oleju skoczy nam do 40
stopni i jazda na pas (ogólnie Foka
grzała się niemiłosiernie, zwłaszcza
na lotnisku jak to w większości silników
gwiazdowych, początkowe wersje dawały
pilotom gratisową saunę w postaci 55
stopni w kokpicie, dlatego tutaj po osiągnięciu
tych 40 st. strzałka pruje dalej aż miło
:- D ). Po uruchomieniu silnika widok za
wiatrochronem przyjmie szarą barwę, a
wokół nas pojawi się chmura dymu przy
rozruchu silnika Foki. Podczas samego kołowania
samolot jest nerwowy, dając zbyt dużo
mocy nasza Foczka może nam uciec na bok
zataczając obrót 360 stopni, bądź
nawet nieoczekiwanie skapotować.
Podczas kołowania co prawda nie ma rozróżnienia
na hamulec prawy czy lewy kołowy jednak
to rekompensuje nam działanie samego
steru kierunku. Zarówno w tym przypadku
jak i w przypadku prawdziwego FW190 bolączką
pilotów było kołowanie. Może nie
tylko chodzi o wrażliwość Foki na
ziemi (szeroko rozstawnie podwozie dawało
bardzo stabilne podparcie dla płatowca)
jednak bardziej o bardzo złą widoczność
do przodu. W wersji A-5 położenie
silnika zostało obniżone, jednak i tak
wiele to nie pomogło. Doskonale to
tutaj widać, a w zasadzie „nic
nie widać przed naszym dziobem”.
W takich przypadkach doskonale przydaje
się Vector wraz z Trackiem IR3, który
pozwala nam się wychylić z kabiny i
podkołować na pole wzlotów tak jak
chcemy, a nie tak jak poprowadzi nas na
ślepo nerwowo prychający BMW801. Sam
start należy przeprowadzić łagodnie
na pierwszym poziomie ustawień klap. Słowo
„łagodnie” znów tyczy się
potężnego silnika. Sam start zaczynamy
od równoległego ustawienia się do
samego pasa, dalej blokujemy tylne kółko
i zaczynamy rozpęd ku niebiosom. Wciąż
delikatnie ... nieujarzmiona moc silnika
BMW przy nerwowych manewrach może nam
dać się we znaki, a zbyt długie użycie
hamulca spowoduje od razu kapotaż. Mimo
zablokowanego kółka i tak operujemy
sterem, bądź trymerem. Siła odśrodkowa
śmigła jest olbrzymia, można wręcz
prawie obrócić samolot o 180 stopni i
kraksa gotowa. Dopiero w momencie jak już
czujemy, że siła nośna zaczyna
pracować, a ster kierunku czuje uderzające
powietrze można popchnąć przepustnicę
do przodu osiągając przy starcie ata
1.42 i obroty na poziomie 2700. Niebo
wtedy stanie przed nami otworem.

Jeszcze
lekkie zakołysanie samolotem, schowanie
klap, podwozia, redukcja skoku śmigła
i przepustnicy (mikstura jest automatem)
i na nasze usta ciśnie się okrzyk
„Horrrido...!”. Dla mnie
start bomba, nie da się po prostu
trzymać w drugiej ręce hamburgera i
startować na tej Foce. Tak ma być i
niech tak zostanie. Maszyna w
jakiejkolwiek wersji szybko się wzbija
(w realu na 2000 taki A-5 wlatywał w
przeciągu 2,4 minuty a na 8000m 13,1).
Wydaje się to być zachowane.

Trochę
mnie zmartwiło, że w Foce A-4 osiągnąłem
pułap około 11.700m. Fakt, że powyżej
10.000 lecimy już z prędkością
przyrządową ok. 250-265km/h niemniej
jednak szybciej powinien zwalić się
nam na tej wysokości na któreś ze
skrzydeł. Konsumpcja paliwa wydaje się
być poprawna (chociaż przyznam się,
że nie przeliczałem, ale wiadomo jest
to myśliwiec i o dłuższych lotach
należy po prostu zapomnieć chociaż i
tak twórcy poszli miłośnikom tych dłuższych
przelotów na rękę dodając do większości
modeli zewnętrzny zbiornik paliwa).
Podczas wykonywania jakichkolwiek figur
samolot jest bardzo dynamiczny o wyraźnie
myśliwskim charakterze. Szybki w
nurkowaniu, dość zwrotny, a dzięki
mocy silnika potrafiący wyjść z pętli
zwrotem bojowym do góry z lekkim opadnięciem.
Wydaje mi się za to, że trochę za duży
jest roll. Beczki to jednak powinien kręcić
nieco wolniej. Oczywiście nie
zapomniano o przeciągnięciach i różnych
rodzajach autorotacji, które tutaj są
bardzo ładnie przedstawione. Krzyżując
stery i zmniejszając prędkość już
można wpaść w korek. Dalej przyczyną
przeciągnięć może być zbyt mała prędkość
np. podczas lądowania. Lądowanie na
Foce odbywa się na dużej prędkości.
Wg. check list prędkość podejścia to
250 km/h, samo przyziemnienie odbywa się
przy prędkości ok. 200km/h, a już
przy tej prędkości czuć jak samolot
staje się niestabilny. Chcesz wylądować
z prędkością 160-170km/h? Wpierw dzwoń
po grabarza ... Lądujemy na trzy punkty
uważając na hamowanie i kołujemy pod
hangar.

Wszystkim
tym efektom towarzyszom świetnie
zrobione dźwięki. Jeśli wejdziemy na
wysokie obroty silnik zawyje nam furkocząc
dobywając kolejne konie ze stali. Extra
jest też efekt po wyłączeniu silnika,
jeśli się wsłuchamy słychać jeszcze
przelewający się olej, przesuwające
się tłoki, słowem po wyłączeniu i
tak jeszcze trzeba parę minut odczekać
by naszego FW owiała wreszcie matka
cisza. Dźwięki również towarzyszom
elementom animowanym, nie zauważyłem
tutaj żadnych braków. Kolejny zatem
plus. Łącznie może do szóstki coś
zabrakło ale cała ocena za model lotu
to na pewno bardzo dobry.
Podsumowanie
Shockvawe
Production może nie jest wielkim
koncernem w stylu Ubi czy innego
giganta, po tym jednak co ostatnio
wyrabia widać,
że ma ambicję trafić do grona
symulacyjnej czołówki i pokazać, że
„mały” też potrafi. Coraz
częściej nazwa firmy pojawia się na różnych
forach, czy to za sprawą oczywiście
Battle of Britain 2 Wings of Victory,
czy to serii Wings of Power bądź już
starszego dodatku Fire Power. Fajnie, że
Scott, opiekun całego przedsięwzięcia
, zdał sobie kiedyś sprawę, że do
FS2004 nie tylko można robić niezłe
dodatki maszyn cywilnych ale i samolotów
II Wojny Światowej. Najnowszy produkt
od Shockwave potwierdza tezę, że
autorom zależy na dobrej opinii wśród
graczy oraz, że starają się oddać
realia kolejnej maszyny II WŚ. Oprócz
samego modelu do użytku oddano również
Forum, na którym można poczytać
opinie innych graczy, czy też znaleźć
odpowiedź na nurtujące nas pytania (i
ew. zaglądać po nowe updejty czy
malowania dla FW190). Warto również
dodać, że model jest
"przyjazny" dla naszego kompa.
Generuje dużą ilość FPS i nie miałem
żadnych problemów z jego działaniem.

FW190-A3
w w tle klify Dover?
Łącznie
dostajemy świetny model Focke Wulfa
FW190 jeśli chodzi o model zewnętrzny
i malowania, niezły jeśli chodzi o
wykonanie wnętrza kabiny i jego
interaktywność i znów bardzo dobrze
wykonany gdy zaczniemy testować samolot
w locie. Oprócz tego mamy spory manual
(zabrakło tam kilku informacji, np. dla
mnie przydałoby się więcej opisu na
temat wymogów temperatury oleju dla
poszczególnych faz, czy ciśnień, również
check lista nie pokrywa się do końca z
tym co można faktycznie zrobić w
virtual cocpit), który wprowadzi nas w
świat lotnictwa oraz poda najważniejsze
informacje na temat poszczególnych
modeli FW190. Życzeniem by mogło się
stać, by Shockwave kiedyś opracował
też jakąś scenerię z okresu IIWŚ
(lotnisko) dla swoich maszyn i załączył
do jakiegoś z nowych modeli, bo to na
pewno nie koniec serii Wings of Power, a
nowy model już wkrótce.
Biorąc
to wszystko do kupy, łączna ocena dość
wysoka - pięć mniej. Stanowczo
polecam!
Autorami
byli: Dariusz Kołodziejski (model 3D),
YoYo (reszta)
*
* *
Dziekujemy
Scottowi G. oraz Shockwave Production za
umożliwienie testowania modelu!
Oceny
pakietu:
-------------------------
Ocena
ogólna: 4.72
/ 5

Link
do strony producenta:

Bezpośredni
link do modelu FW-190 (również
dodatkowe screeny) oraz sklepu
internetowego:
Focke
Wulf FW-190
Komputer
testowy:
-
procesor-
AMD Athlon 64 3500+ (Socket939)
-
płyta
główna- Abit AV8Pro 3rdEye
(KT800Pro)
-
pamięć-
1024 MB (Dual DDR400 Geil)
-
grafika-
Leadtek A400TDH GeForce 6800 128Mb
8xAGP (OC na 6800GT)
-
dźwięk-
zintegrowany AC97
-
dysk-
Samsung SP0812N (80Gb, 7200 RPM,
Ultra ATA133)
-
system-
Windows XP Professional
|