|
Custom
Classic XI QC
Challenger II : Lynn and Bill Lyons 
Szmatolotami nigdy za wiele się nie bawiłem, chociaż, przez jakiś czas byłem w posiadaniu dodatku firmy Lago, pt
Ultralights, który przeznaczony był właśnie dla FS2004. W zeszłym roku (2005) i o ile mnie pamięć nie myli jakoś jeszcze przed wakacjami Lynn oraz Bill (ci sami od serii Custom
Classic) wydali samolot klasy ultralekkiej o nazwie
Challenger. Obecnie model ten jest bezpłatny i można go zassać z serwisów
Flightsim, czy Avsim po zalogowaniu.
Od razu po wydaniu modelu nasunęła mi się myśl „Co mogło skusić Billa” do wydania właśnie tego prostego samolotu o jakże turystycznym i tylko
rekreacyjno-sportowym charakterze? Tym bardziej, że jak wiemy Bill
Lyons lubuje się jedynie w okresie międzywojennym, a tu bum – szmatolot
i do tego z lat 80-tych? Dla mnie był to mały szok. Sprawa wyjaśniła się jednak dość szybko, bowiem okazało się, że po prostu autor modelu był posiadaczem kiedyś prawdziwego
Challengera (prawdziwa firma produkująca
ten typ samolotu to Quand City), na którym spędził „upojne lotnicze przygody” cokolwiek miałoby to znaczyć : ). Challenger jest samolotem klasy Experimental i jak już pisałem ma jedynie turystyczny rodowód. Nie jest trudny w pilotażu, ma jedynie podstawowy zestaw przyrządów jak na klasę ultralekką przystało
(a nawet trochę wiecej). Nie jest
przystosowany do lotów w trudniejszych
warunkach pogodowych, normalnie jest też
wrażliwy na wiatr i podmuchy wiatru
(ale to jak każdy samolot tej klasy). Cena samolotu (w
realu) z silnikiem waha się między 15.000$ a 17.0000$ więc do tego nie jest zbyt
drogi jak na przeciętnego Amerykanina. Do tego warto dodać, że Quand
City Challenger to właściwie model-kit, a montuje się go dopiero w domu
(ekh, raczej w dużym garażu). Powstały wersje przeznaczone dla 1 osoby, oraz dla pilota i pasażera (który ma orczyk i drążek). Właśnie tę drugą wersję zrobił Bill dla FS2004 oznaczoną jako Quand
City Challenger II.
Z założenia nie chcę rozwodzić się zbyt długo w tej recenzji. Nie, że nie ma nad czym, czy też z powodu, że obecnie model jest darmowy. Po prostu nie jest to moja ulubiona klasa samolotów, jednak sam model jest na tyle ciekawy, że warto mieć go w swojej kolekcji, a do tego czasem nawet i zasiąść za jego
sterami co też czasami czynię. 
Quand
City Challenger II jest samolotem typowo turystycznym, jeśli zaś chodzi o klasę ultralekką to w sumie jest nawet nieźle wyposażony. Osoby szukające extremalnych wrażeń w lotach raczej niech sobie go darują, podobnie jak i maniacy prędkości. Przy wznoszeniu Challengerem można dosłownie zasnąć ;). Przypominam sobie swój lot niedaleko Vancouver
(screeny w recenzji), kiedy to startując z zalesionego lotniska musiałem wykonywać kilkanaście kółek wokół lotniska by w ogóle znaleźć się na pułapie umożliwiającym mi dalszy lot i nie zawadzenie o czubki drzew sterczących na pofałdowanym terenie. Na coś koło 700 metrów wzbijałem się 40 minut.
Niezły czas :). Challenger do demonów prędkości zatem nie należy ale przecież dziwne by było gdyby było właśnie inaczej. Samolot jest typowym płatowcem widokowym, samolotem do lotów
VFR, lotów na niskim pułapie i przy
dobrej pogodzie, prędkość lotu przelotowego to też głównie 70-80 mph więc nawet niedaleki lot może zająć nam ponad jedną godzinę. 
Co znajdziemy w pakiecie? Oczywiście kilka modeli Challengera II. Mamy model Classic na podwoziu kołowym
(screen powyżej), model na pływakach, amfibię oraz
model na nartach. Oprócz tego mamy współczesnego Challengera II (drobne zmiany w wyglądzie), oraz model Challengera ze skróconymi skrzydłami. Do każdej z wersji mamy po kilka wariantów malowań co łącznie daje nam 16 rodzajów
Challengera (z czego jeden z wariantów
malowania samolotu to kopia malowania
Challengera Billa Lyons). Oprócz tego mamy tradycyjnie parę dodatków
(modów do FS’a - Custom Classic
Extra np. wodę), mamy readme w postaci
html, no i jak zawsze w przypadku produkcji Billa „misje” i jak dla mnie niezapomniany klimat. Wszystko jest spakowane i upchnięte w plik samorozpakowywujący się, tak więc wystarczy wskazać ścieżkę do głównego katalogu z naszym FS i po kliknięciu model sam nam się zainstaluje pod Flight Simulator 2004. 
Jak wygląda model 3D? Bill przyzwyczaił nas już do pewnych standardów swoich produkcji. Przynajmniej dla mnie mogę brać wszystko co jego w ciemno i wiem, że każdy nowy model z serii Custom Classic mnie zachwyci. Challenger tylko potwierdza tę regułę. Bryła 3D jest jak najbardziej poprawna, nieźle wymodelowana, mamy załamania również na ożebrowaniu płata czy sterów i lotek. Elementy opływowe są ładnie wyprofilowane i nie widać rażących uskoków modelu 3D. Podobnie jest z kabiną. Co prawda niektóre tekstury (np. fotela) są dosyć duże jednak kabina wygląda całkiem nieźle, a do tego nie spowalnia nam kompletnie komputera. Wyposażenie kabiny jest dość ubogie i właściwie może też stanowić dobrą szkołę dla zupełnie zielonego, nowego adepta sztuki pilotażu. Nie problem w nim się odnaleźć. Nie ma też czegoś takiego jak mikstura i skok śmigła. Ot przepustnica, podstawowy zespół przyrządów pilotażu, radio i oraz epokowy
GPS, który znamy już z innych modeli Lynn oraz Billa (jego
dokładniejszy opis znajduje się przy recenzji Luscombe 8A).
"GPS Billa" (chociaż tak do
końca to nie jest on jego autorem)
pokazuje nam najkrótszą drogę do
danego punktu i odległość, czyli jest
właściwie mieszanką wskaźników
kursu. Z kabiny 2D autor całkowicie zrezygnował
co mi przynajmniej w zupełności nie
przeszkadza bo zawsze używam
praktycznie kabin 3D i Tracka IR+Vector
podczas lotów.
Mocno przeszkolony kokpit (z moim
ulubionym efektem pleksiglasu) służy właściwie dobrej orientacji tego
co jest za kabiną, niż tego co mamy w środku. Bill nie zapomniał wsadzić również CD do
kabiny (widoczny na screenie na górze -
prawa burta), dzięki czemu nasz długi lot może uprzyjemnić nam nasza ulubiona muzyka znajdująca się w napędzie naszego realnego
CD-Romu. No i jak zawsze w przypadku Billa wieziemy ze sobą przesympatyczną współtowarzyszkę podróży (mówię o wyrazie jej twarzy bo nic nie mówi ) której na imię
Jassica. Do tego parę fotek w kabinie właśnie
Jassicki, czy innej lalki (ale wtedy chyba
Jassica się nie obraża i tak bo uśmiecha się dalej). Nic dodać nic ująć, cały kochany Bill :- D 
Jeśli chodzi o model lotu i jego realistykę – ciężko mi tutaj coś powiedzieć konstruktywnego. Nigdy nie zajmowałem się takimi konstrukcjami jakoś na poważnie. Mogę opowiedzieć jaki model jest – o wznoszeniu i prędkościach już wspominałem. Ogólnie czuć też lekkość samolotu, droga startu czy lądowania jest bardzo krótka, a jeśli użyjemy klap samolot potrafi stanąć dęba (tutaj lekkie przegięcie, chociaż Bill był użytkownikiem Challengera czyli też nie wyssał sobie tego z palca). Klapy bardziej robią tutaj za mocny hamulec
aerodynamiczny i trzeba miarkować ich używanie. Nie da tutaj się mówić również o jakiejś zwrotności. Samolot wykonuje posłusznie nasze przepisowe manewry jednak wszystko odbywa się w zwolnionym tempie co jest zapewne jak najbardziej słuszne. Dość łatwo go też uszkodzić i trzeba uważać by nie przekraczać niedozwolonych prędkości. Konstrukcja na pewno tego nie
wytrzyma (chociaż proszę zwrócić na
to ciekawe zdjęcie z reala Challengera
2 TUTAJ)! Do tego warto wspomnieć, że model ma odwzorowane uszkodzenie silnika.
Jeśli pociągniemy delikatny silnik na za dużym rpm przez dłuższy czas, tłoki tego nie wytrzymają i w wyniku przegrzania możemy uszkodzić silnik. Złowrogi dźwięk zagości w naszych uszach i pozostanie nam jedynie szybowanie ku Matce
Ziemi już bez napędu pchającego
naszego podniebnego koziołka. Dźwięki też są fajne i czyste (choć zbyt ciche jak na taką konstrukcję i
nieosłonięty silnik). 
Challenger jest modelem i samolotem który właściwie ma pokazać to co znajduje się na zewnątrz kabiny. Jest to samolot i model, który pozwala nam podziwiać świat znajdujący się na zewnątrz z prędkością szybszego ptaka. Nie ma tutaj specjalnie trudnych, skomplikowanych procedur startu, lądowania czy lotu. Ot wsiadamy, startujemy prawie na pych ;-) wzbijamy się 40 minut i kontynuujemy lot po prostej w stronę docelowego lotniska. Łatwo, prosto ale co najważniejsze przyjemnie. Bill w readme wspomina też o możliwości zrzucania przedmiotu do celu z
Challenger (na ziemi powinno być namalowane koło). Ponoć taki pokaz odbywa się w Dzień Niepodległości – 4 lipca w jakimś stanie USA. Niemniej nie doszedłem do tej misji. Na minus do innych produkcji Billa można niestety zarzucić brak scenerii.
Ahhh, rozpieścił nas już. No ale za to mamy jak zawsze pakiet „zadań”, z czego
pierwsze to oczywiście nasz 1-y kontakt z QC Challengerem II
oznaczone jako „Test
flight”. 
Jeśli masz męczący dzień, szef cię opierdzielił w robocie, czy też chcesz po prostu się maksymalnie zrelaksować – opracuj szybko niezbyt długą trasę, włóż ulubiona płytę do napędu i zasiądź za sterami
Challengera! Polecam!
YoYo Model
można zassać: Avsim Flightsim Strona
na temat Challengera (real) Przeróbka
kabiny i inne linki
Komputer
testowy:
-
procesor-
AMD Athlon 64 3500+ (Socket939)
-
płyta
główna- MSI K8N Neo4-FI
(nForce4Ultra)
-
pamięć-
1024 MB (Dual Ch. DDR400 Geil, CL
2.5)
-
grafika-
GeForce GF7800GTX 256Mb, PCI-E x16
-
dźwięk-
zintegrowany AC97
-
dysk-
Samsung SP0812N (80Gb+30Gb, 7200 RPM,
Ultra ATA133)
-
system-
Windows XP Professional
-
TrackIR
4 Pro + Vector Pro
-
joystick:
Logitech Force 3D
-
przepustnice:
Saitek X45+Throtlle Quadrant CH
Products
|